Przerwa... 2007-05-12 07:50:14

Wszystkich odwiedzających nasze progi chcę poinformować, że w ciągu najbliższego miesiąca nastąpi przerwa w aktualizowaniu strony.
Owa przerwa jest związana z moim wyjazdem do Newmarket na praktykę do stajni wyścigowej Trenera Henrego Cecila.
W tym miejscu chcę szczególnie podziękować za pomoc Danieli Nowara, prawej ręce właściciela Stadniny Ammerland - „kobiety do zadań specjanych”, dzięki której mogę zrealizować moje marzenia.
Zabieram ze sobą komputer, ale nie wiem jak będzie z dostępem do netu, więc proszę o wyrozumiałość. Obiecuję obszerną relację z wyjazdu i mnóstwo zdjęć.

Namawiam wszystkich do odwiedzin nowej strony, która co prawda jeszcze jest w budowie, ale już wiele się na niej dzieje www.nova-racing.pl zresztą chyba nie muszę jej relkamować, bo odwiedzin jest całkiem sporo....J
Strona nie zamiera całkowicie.
Dzięki zaangażowaniu Bogush’a w zakładce „Zestawienia” znajdziecie zawsze garstkę nowości, a zwłaszcza aktualne listy startowe na poszczególne dni wyścigowe...
Zapełniają się też powolutku galerie zdjęć.
Puste są jak na razie zakładki „O nas”, „Oferta” i „Nasze osiągnięcia”, ale już nad tym pracuję i myślę, że niebawem i one się zapełnią treścią.
Katarzyna Kozłowska.

Dwa ciekawe adresy:
www.newmarketracecourses.com.uk
www.henrycecil.com


skomentuj (8)



W młodzieży siła. 2007-05-11 18:53:02

Ostatnio wiele miejsca poświęciliśmy „starej” kadrze, dziś dla odmiany kilka słów o młodzieży, czyli nadziejach, marzeniach, zakusach i oczekiwaniach na przyszłość.
W przeciwieństwie do ubiegłego roku, ten (2007) jest bogaty, jeśli chodzi o młodziaki, zwłaszcza, że część dwulatków na dzień dzisiejszy zapowiada się ciekawie i obiecująco.
Oczywiście nasze przypuszczenia i przewidywania zweryfikuje czas i starty na zielonej bieżni – póki, co żyjemy nadziejami i wiarą.



Pierwszorzędnie prezentuje się i rozwija potomstwo debiutującego w tym sezonie wyścigowym Be My Chef’a, które pochodzi z prywatnej hodowli państwa J.i K.Dobosz.
Najbardziej dojrzałe wydają się Jak Szalony Wiatr, który niestety z powodu sporej masy i wadliwej budowy przednich kończyn jest zaliczany do grupy wysokiego ryzyka kontuzji. Ogierek jest traktowany ulgowo i ze sporą rezerwą.



Klacz Cief’s Line, mocna i zwarta, o bardzo dynamicznej akcji, i Polimexa, która z powodu dużej łękowatości trafiła do stajni wyścigowej na próbę - jednak jak na razie córka niemieckiej Palafitty spisuje się nienagannie, jest bardzo ambitna i zapowiada się na szybką dwulatkę.



Bardzo zmienia się Księżna Vegas – z kościstej, chudziutkiej „anorektyczki” przeobraziła się w kształtną, silną „babę”. Wydaję się jednak być znacznie późniejsza od wyżej wymienionych.




Najbardziej dziecinny z piątki Be My Chef’ów, które trafiły do naszego treningu, jest jego pierwszy potomek urodzony w Polsce Night Chief („pół-brat” Night Dreams). Wysoki, długonogi, bardzo szlachetny – wystartuje najprawdopodobniej dopiero jesienią.




Wzrok przyciągają też konie hodowli T.i J.Opalińskich & Z.Mazurka, a zwłaszcza córka Professionala Semeru - silna, umięśniona o sporym temperamencie i rubensowskim zadzie. Klacz jest bardzo dojrzała, zdjęcia RTG wykazały 100% skostnienie tak, więc w najbliższym czasie czekają ją pierwsze galopy.




Ciut mniejsza, ale równie głęboka w popręgu, co jej koleżanka jest Betania (All Hands On Deck) – późno urodzona (15.04), o ciekawym pochodzeniu, jej kariera najbardziej dynamiczny przebieg powinna mieć w przyszłych latach, co wcale nie znaczy, że nie można jej nie doceniać dwulatką.




Synowie All Hands On Deck’a - Chaco i Cuango to dwa “elektryczne” diabełki. Sporo czasu minęło zanim nabrały do nas zaufania. Pierwszy z nich już bardzo dojrzały i poważny, również skostniały, więc prawdopodobnie podczas pierwszych szybkościowych przetarć będzie towarzyszył Semeru.




Cuango bardzo energiczny, ale wyraźnie drobniejszy i późniejszy od kolegi – procesy kostnienia jeszcze się u niego nie rozpoczęły, więc z mocniejszą robotą musi jeszcze trochę poczekać.




Bardzo ciekawie zapowiadają się córki Jape – Negress i Asturia hod. S.K. Golejewko. Trenerowi przez wiele lat kariery jeździeckiej partnerowały linie golejewskie, dobrze je zna i ceni, doskonale pamięta matki obu klaczek – z Negress i Asturią wiąże spore nadzieje (zwłaszcza z tą pierwszą), jednak potencjalnych sukcesów oczekiwać należy dopiero w latach następnych, kiedy obie będą miały możliwość ścigać się w dystansie.




Kolejną córką Jape jest Wiga hod. Damis BT. Wiga to nieduża kasztaneczka, ale niezwykle żywotna i ambitna – podczas treningów dzielnie radzi sobie z silniejszymi ogierami.
Partneruje jej często koleżanka ze stadniny Onesti (Freedom’s Choice), która jest zupełnie inna w typie – masywna, rozbudowana, raczej leniwa. Na obecnym etapie ciężko cokolwiek więcej o niej powiedzieć.




Kolejna grupka koni pochodzi z hodowli K.Wąs, z którą to współpracujemy od początku istnienia naszej stajni treningowej. Tym razem pod naszym okiem rozwija się czworo wychowanków St.Zagościniec. Ciekawa pochodzeniowo zwłaszcza, jeśli chodzi o gonitwy płotowe Bella Insula (Tioman Island) i pół-siostra debiutującego za tydzień Promie Principessa (Great Lakes). Obydwie bardzo ładnie się rozwijają i nabierają na siebie ciała, są idealne w obsłudze i chętnie współpracują z jeźdźcem, choć początki wcale nie były łatwe.




Zdecydowanie drobniejsze od klaczy są Muslim i Bellator – obydwa po stacjonującym w Czechach Secret’n Classy. Ogierki są jeszcze baaaardzo dziecinne, wyglądem odbiegają od reszty stawki, ale nie ma powodów do paniki, bo zarówno ze strony ojca jak i matek prezentują bardzo późne linie – prawdopodobnie zadebiutują dopiero w przyszłym roku.




Valonia (Stato King) hodowli A.Derengowskiej trafiła pod nasze skrzydła jako ostatnia i bardzo późno. W tej chwili regularnie pracuje na torze treningowym, ale jeszcze nie tak intensywnie jak dwulatki wymienione na początku notatki. Przechodzi bardzo intensywny proces rozwoju, dosłownie rośnie w oczach. Na jej szersze oceny trzeba jeszcze trochę poczekać.




Podobnie sytuacja wygląda z Czarną Hańczą, córką Demon Cluba - hod. D.i T.Drażba.
Najmłodsza z całej naszej gromadki (ur.1.05) – dość duża, długonoga.
Najczęściej pracuje w parze z Valonią.




Nugara (Zafonium) trenuje i przebywa jak na razie u swego hodowcy D.Stawiarza.




Stawka młodych arabów jest bardzo skromniutka i liczy zaledwie dwie sztuki.
Pierwszy z nich to Malahar (Harbin) hodowli J.Igańskiego - raczej drobniutki, bardzo ruchliwy i bystry.
Druga to z kolei córka Wiliama Enola – hod.S.Pasoń. Klaczka wyglądem różni się od ogiera, jest znacznie większa i potężniejsza, ma mocny, pięknie zbudowany zad, jest spokojna i zrównoważona.
Para ta ma za sobą dwa galopy, zaliczyła też wizytę na zielonym połączoną z próbnym startem – pierwsze zapisy więc zbliżają się wielkimi krokami.




Niesforny chochlik porozrzucał zdjęcia według własnej koncepcji artystycznej.
Zapraszamy na naszą nową stronę www.nova-racing.pl gdzie wszystko jest chronologicznie poukładane, a zdjęcia są podpisane.


skomentuj (0)



Jeszcze dwa słowa o... 2007-05-07 21:01:13

W ciągu ostatnich kilku dni na wyścigowych forach sporo miejsca poświęcono pierwszym klasykom rozegranym na wyspach. Te gonitwy zaliczane do serii 5 sprawdzianów „special” w kategorii koni trzyletnich, miały też miejsce u naszych zachodnich sąsiadów – w Niemczech.

W skrócie za Sport Welt.

1000 Gwinei – „Gonitwa zapierająca dech w piersiach. Mi Emma wygrywa German 1000 Guineas jak super klacz”. Nie szczędzono pochwał pod adresem klaczy: „Co za koń, co za przedstawienie, jakie zasłużone zwycięstwo i zasłużona triumfatorka”. Mi Emma przygotowywana przez Andreas’a Woehler’a dla stajni wyścigowej Darboven, a dosiadana przez Eduardo Pedrozę w 87 edycji ADKOV Stuten Preis German 1000 Guineas na Grafenberg w Duesseldorfie, aż dziewięcioma długościami pokonała 12-ście pozostałych konkurentek. Eduardo po wyjściu na końcową prostą przycisnął przycisk „turbo doładowanie” i od tego momentu wyścig był tylko partią solo. Mi Emma z każdym metrem nabierała szybkości deklasując rywalki. Emocjonująca w tej gonitwie była tylko walka o miejsca płatne, na drugim miejscu uplasowała się klacz ze stajni wyścigowej (specjalisty od Guineas) Andreas Loewe - Mistic Lips, na trzecim przybiegła do celownika Bahama Mama ze stajni Waldemara Hickst. Mocno grana Chantra zakończyła gonitwę na siódmym miejscu. „ Już po przejściu pierwszego zakrętu byłem pewien ze moja klacz wygra. Zresztą na treningach pracowała wyśmienicie. Jak będzie przebiegała jej dalsza kariera nie jest jeszcze postanowione, chociaż zgłosiłem ją do Coronations Stakes w Ascot” - oświadczył trener super klaczy Andreas Woehler.

2000 Gwinei – „Pierwszy klasyk dla prywatnego trenera stadniny Schlenderhan- Jens Hirchberger, Aviso pokonuje ''Max'a”. 2000 German Guineas rozegrane wczoraj w Kolonii było bardzo otwartym wyścigiem, przez co finisz okazał się niezwykle pasjonujący i zaciekły. Ponad połowa koni po wyjściu na prostą finiszową miała realne szanse na zwycięstwo.Angielski outsider Majuro ( na celowniku szósty) zatroszczył się o mocne tempo w wyścigu. Przed wyjściem na prostą miał problemy z pokonaniem ostatniego zakrętu, co przesądziło o ostatecznym przebiegu gonitwy dla Global Dream i Aviso. Na końcowej prostej stawka była mocno zgrupowana, jednak w miarę jak celownik zbliżał się coraz bardziej wszystko powoli się klarowało. Na 100m przed „słupem” przebieg gonitwy wskazywał na rezultat Molly Max przed Champerey, jednak Aviso (Tretulian) który uplasował się już przy zewnętrznym kanacie podkręcił jeszcze bardziej tempo. Na celowniku nie można było gołym okiem dostrzec, kto zwyciężył. Dopiero zdjęcie z fotokomórki wyłoniło zwycięzcę tego sprawdzianu na poziomie GR2. Werdykt zabrzmiał Aviso - nos przed Milly Max, co oznaczało nie mniej, nie więcej, tylko pierwsze zwycięstwo dla nowego trenera stadniny Schlenderhan Jensa Hirschberger. „To zaskakujący sukces. Gdy mój koń wyłamał myślałem, że wszystko jest już stracone i że może dzięki fartowi uda się obronić drugą lokatę. Konia dosiadał Terry Hellier i to jemu należą się podziękowania za zwycięstwo”.

Sporo pisano też o Kentucky Derby – my dodamy jedynie kilka liczb.
Naocznymi świadkami tej sobotniej gonitwy, kiedy to Street Senese wygrywał jej 133 edycję, było 165.635 widzów. Tylko dwa razy w historii tego wydarzenia przyszło więcej kibiców wyścigowych - w ubiegłym roku podczas, gdy Barbaro triumfował swoje zwycięstwo na Churchil Downs naliczono o 1000 widzów więcej. Rekordowy rezultat sięga jednak roku 1974, gdy to Kentucky Derby świętowało swoje 100-lecie. Wtedy na torze pojawiło się aż 163.628 sympatyków wyścigów konnych.
Obrót totalizatora (tylko gonitwy Derbowej) otarł się o najwyższy rezultat w historii tego wyścigu, który padł w ubiegłym roku (118.426.874 USD) i wyniósł 118.317.714 USD. Z tej sumy 12 milionów zostało obróconych na torze, a pozostałe 106 mln. to gry z zewnątrz. Całkowity obrót totalizatora w całym dniu wyścigowym Derby wyniósł 168.019.982 USD.

W Polsce pierwsze klasyki - 1000 i 2000 Gwinei (czyli N.Wiosenna i N.Rulera), rozegrane zostaną 19 i 20 maja – zapisy już jutro (wtorek 8 maja).


skomentuj (1)



Cała naprzód. 2007-05-03 22:31:29

Pierwsze starty na zielonej bieżni zostały poprzedzone solidnymi przygotowaniami na torze roboczym. Oprócz zaprawy poprawiającej ogólną kondycję fizyczną, kadra zaliczyła też oczywiście serię treningów szybkościowych potocznie zwanych galopami.
I o nich właśnie chcieliśmy trochę poopowiadać.
Trudno by wskazać konia, który przezimował najlepiej – wszyscy nasi reprezentanci znieśli zimowe miesiące dobrze i bez kontuzji. Wielkim łukiem ominęły nas tak popularne zimą kolki, zapalenia górnych dróg oddechowych, czy katary.


Despinado (foto.M.Krupa).


Chyba najszybciej zimowego futra pozbył się Despinado, który podczas galopów najczęściej pracuje w towarzystwie Night Dreams i Fighting Lady (wszystkie reprezentują barwy St.Diament).
Night Dreams bardzo spoważniała i dojrzała, Fighting Lady nabrała na siebie masy i nie wygląda już tak lekko jak rok temu, natomiast Despinado po zimowej kuracji poprawiającej „smarowanie stawów” galopuje zdecydowanie płynniej niż w ubiegłym sezonie.
Cała trójka podczas ostatnich galopów zaliczyła dobre czasy, pokonując 800m. lekko na ręku średnio w 51 – 51,5 sekundy (tor jest bardzo lekki).
Ładnie podczas szybkościowych przebieżek wypada Kordina (St.Diament), która potrafi błysnąć zaliczając dobry czas - również w granicach 52-51,5s. Klacz wyraźnie się uspokoiła i wyciszyła, co pozwala jej bardziej koncentrować się na pracy.
Bars (St.Nova), to „stary wyrobnik”, który zdecydowanie lepiej czuje się podczas pracy w dystansie, natomiast w galopach nigdy się nie śpieszy. Dla niego normą są czasy w granicach 53 sekund. Jak pisaliśmy w poprzedniej notatce ogier przygotowywany jest do gonitw z przeszkodami.
Po wyleczonej kontuzji do intensywnej pracy powraca Julio (St.Nevada), którem najczęściej towarzyszy szykujący się do swojego wyścigowego debiutu Promise (St.Obsession). Ogierki na razie zaliczyły dwa galopy. Pierwszy na dystansie 500m. – czas 32,5s, natomiast drugi na dyst. 800m – czas 53s.
Jeśli chodzi o trzylatki, to najlepsze wrażenie z całej grupy robi Bella Terra (St.Bella Terra), która bardzo ładnie rozwinęła się przez zimę. Klacz najczęściej pracuje w towarzystwie Najki (St.Diament), która również bardzo zyskała i w porównaniu z poprzednim rokiem wyraźnie poprawiła. „Dziewczyny” potrafią zrobić czasy w granicach 52 – 52,5 s.


Dorinio i Zachary z dżokejem i trenerem w siodłach (foto.T.Celmer).


O sekundę gorzej od klaczy wypada Dorinio (St.Obsession), który co prawda poprawił się „w zdłuż i w szerz” jeśli chodzi o wymiary, ale wizualnie wygląda nadal bardzo lekko i delikatnie. Dorinio podczas treningów spisuje się bez zarzutów, jest bardzo ambitny - dysponuje lekką, wydajną akcją.
Niestety niewiele poprawił Zachary (St.Diament) – wielka nadzieja trenera. Ogierowi zupełnie brakuje przyspieszenia, więc jego galopy wypadają kiepsko. Dobrze natomiast toleruje pracę w dystansie, więc jeśli nie sprawdzi się w gonitwach płaskich, będzie miał szansę rozwijać się w płotach.
Dare King (St.Delta) z powodu ubiegłorocznego urazu, jak na razie wciąż traktowany jest ulgowo, natomiast jego stajenny towarzysz Vaal przebywa obecnie na kuracji leczniczej poza Służewcem.
Tinto wraz z Kierką (St.Diament) zostały wycofane z treningu.


skomentuj (0)



Pierwsze koty za płoty... 2007-05-01 22:11:10

Za nami pierwsza dwudniówka wyścigowa i pierwsze starty naszych podopiecznych.
Trochę świadomie odpuściliśmy prognozy „przed gonitwą” (choć nie zamierzamy robić z tego sekretu), bo jak kapryśna jest wiosną pogoda, tak kapryśną jest o tej porze roku forma koni (zwłaszcza klaczy). Każdy pierwszy start to spora zagadka dla nas samych, pomimo tego, iż na co dzień uczestniczymy czynnie w porannych treningach.


Przed ostatnim dzwonkiem sędziego - Kordina (foto.A.Skirgiełło)

Spore nadzieje (włącznie z apetytem na zwycięstwo) wiązaliśmy z występem Kordiny (St.Diament), która podczas treningów błyszczała formą i świeżością.
Ostatecznie podczas inauguracyjnej gonitwy klacz zajęła piątą lokatę, co nie oznacza wcale, że jej występ zaliczyć należy do słabych. Kordina pokazała, że dysponuje piorunującym przyspieszeniem prezentując imponujący finisz - mknęła po prostej niczym torpeda.
Przy końcowej ćwiartce 29,8s atakując z ostatniej pozycji musiała „wykręcić” znacznie szybszy czas, aby nadrobić straty.
Konie walczące o drugą lokatę wpadły na celownik praktycznie razem i do zajęcia lepszej lokaty zabrakło jedynie odrobiny szczęścia. Film z gonitwy na stronie www.zmdom.com.pl (dzień 1 – gon 1).


Bardzo wczesnym świtem - Bars z dżokejem W.Ryniakiem w siodle (foto.Nova)


Drugiego dnia nasze barwy reprezentował Bars (St.Nova), jednak w przypadku tego startu zachowywaliśmy dystans i rezerwę. Ogier kiepsko czuje się na twardej, suchej nawierzchni, a zdecydowanie lepiej wypada podczas ciężkich warunków pogodowych, co pokazał jesienią ubiegłego roku.
Ponieważ Bars fantastycznie skacze, jego trening ukierunkowany został pod kątem „płotów”.
Jego przeszkodowy debiut miał nastąpić 5maja w Memoriale A.Falewicza, ale z powodu braku dostatecznie dobrych warunków treningowych w ostatniej chwili trener musiał dokonać korekty planów. W efekcie wprowadziło to sporo zamieszania w harmonogramie startów i codziennej pracy. Barsowi przed pierwszym przetarciem w płaskiej gonitwie zabrakło dosłownie jednego dodatkowego treningu szybkościowego.


skomentuj (0)



W organizacyjnym rozgardiaszu. 2007-04-27 22:39:19

Długo trwający impas w rozmowach Jockey Club kontra Ministerstwo Skarbu, w efekcie zakończył się akceptacją umowy zawartej pomiędzy PKWK, a Stadem Ogierów Łąck na organizację sezonu 2007. Choć na wiele pytań wciąż nie ma odpowiedzi i wiele tematów pozostało nie wyjaśnionych, to sympatycy wyścigów konnych, oraz całe środowisko odetchnęli z ulgą. Teraz wszyscy z niecierpliwością wyczekujemy pierwszych wyścigowych emocji, które zagrają już jutro 28 kwietnia. Niestety Ministerstwo pozostało jednak nieugięte w kwestii okresu dzierżawy – czy więc za rok czekać nas będzie ”powtórka z rozrywki” ?


(foto.Nova)


W poprzedniej notatce pisaliśmy szeroko o pozytywach dotyczących planu gonitw na sezon 2007. Dziś dla odmiany trącimy delikatnie bardzo wrażliwą strunę krytyki.


(foto.Nova)


Zacznijmy od nieszczęsnego Handicapu Otwarcia I grupy dla koni 4 letnich i starszych, w którym niestety konie pierwszo-grupowe biegać nie mogą. Handicap ów, co prawda jest rozpisany na minus 10 kilo, ale jakby nie mierzyć i jakby nie pasować, żaden z koni I gr. zmieścić się w nim nie może, a konie IIgr. które mogłyby w nim pobiec można policzyć na palcach jednej ręki. Dla przykładu kilka wag z handicapu generalnego: Despinado 76,5, Surinam 76, Dżeni Blue 77,6 (konie I gr.) i np. Night Dreams 74, Czerwony Brzask 76, Hebrajka 73, Skraj 74,5, Doors 74, Don Miguel 75 (konie IIgr.).
Ze względu na dotację gonitwy (suma nagród zarezerwowana dla gonitw I-grupowych) Hcp. Otwarcia jest więc niezwykle smakowitym łupem dla koni sklasyfikowanych „dwa poziomy” niżej. No cóż, jeśli dają za darmo, to trzeba brać.... ale co w takim razie zaproponować 4l. i st. koniom I grupy ? (jest ich, co prawda garstka – ale są...) Otóż niestety nic - w planie wyścigowym, bowiem nie znajdziemy ani jednej gonitwy dla tej kategorii. Dopiero 22 lipca jawi się alternatywa w postaci Nagr.Demon Cluba (Igr – 2000m), ale w gonitwie „mix”, czyli 3letnie + starsze, gdzie jak wiadomo starsze konie niosą znacznie większą wagę niż 3-letnie.
Do tej pory pozostaje jedynie biegać grupę niżej (również pod nadwagą), bądź stanąć w szranki z czołówką i ścigać się w nagrodach kategorii B, bądź A.

Zastrzeżenia mamy również odnośnie terminarza płotowego.
Pierwszą gonitwę zaplanowano 5 maja – czyli już trzeciego dnia wyścigowego, uniemożliwiając w ten sposób wcześniejsze przetarcie skoczków w gonitwie płaskiej.
Teoretycznie po długiej zimie wierzchowce powinny mieć taką szansę, choć szkół menażowania koni przeszkodowych jest wiele i w tej kwestii zdania mogą być podzielone.
Nie to jednak spędza nam sen z powiek. Problem jest znacznie poważniejszy, bowiem do dnia dzisiejszego nie pojawiły się płoty na torze zielonym i służewieckie konie tak naprawdę nie mają gdzie trenować. Nie trzeba chyba nikomu wyjaśniać jak bardzo niebezpieczne mogą być gonitwy skakane. Aby zredukować więc do minimum ryzyko kontuzji i urazów, oraz zapobiec „wywrotkom” (choć zdarzają się one nawet najlepszym) należy zapewnić odpowiednie warunki treningowe gwarantujące (oprócz skoków na roboczym) cykl kilku wizyt na torze wyścigowym. Na dzień dzisiejszy warunki treningowe dla płotowców są... ŻADNE, a zaległości niestety nie da się nadrobić na dwa dni przed startem...
W planie gonitw doszukaliśmy się też jednej gonitwy (na szczęście tylko jednej) pokrywającej się datą z gonitwą wrocławską, co oznacza, że któraś z nich może mieć problemy z dojściem do skutku z powodu braku jeźdźców. W tym przypadku jednak, wystarczy odrobina dobrej woli ze strony organizatora, aby przełożyć wyścig z niedzieli na sobotę.

Kolejny newralgiczny punkt, to temat dwulatków, których pierwsze starty zaplanowano zdecydowanie zbyt pochopnie i na wyrost.
W roku 2006 pierwsze starty debiutów odbyły się dopiero 19/20 sierpnia. Na pierwsze dwa dni zaplanowano wtedy 4 gonitwy, ale niestety tylko 2 z nich doszły do skutku i to po „wielkich bólach”.
W tym sezonie pierwsze starty dla tej kategorii wiekowej organizator przewidział już na 23 czerwca, czyli o dwa miesiące wcześniej niż w roku ubiegłym – na dodatek na przestrzeni zaledwie czterech dni wyścigowych następuje kumulacja aż 6-ściu gonitw.
Biorąc pod uwagę późność dojrzewania polskich linii, oraz z roku na rok coraz bardziej wydłużające się procesy kostnienia zachodzące u młodych koni, marne są szanse na to, aby zapisy do tychże gonitw przebiegły pomyślnie.

Krytycznie chcemy odnieść się też do zamknięcia gonitw arabskich kategorii A, o czym po burzliwych dyskusjach przegłosowano podczas jednej z obrad Rady Jockey Clubu.
Temat ten został już dość mocno przemaglowany na forach wyścigowych, więc my jedynie dorzucimy ze swojej strony, że takie „zamykanie się” i brak konfrontacji z lepszymi wcale nie prowadzi do rozwoju hodowli, a jedynie do jej destrukcji.
Za chwilę okaże się, iż ta niefortunna decyzja pociągnie za sobą całą lawinę negatywnych skutków. Zniechęceni właściciele zagraniczni zrezygnują ze współpracy z Polską zwłaszcza, że zaczyna ich coraz bardziej kusić atrakcyjny rynek szwedzki i włoski.
Ucierpią na tym wszyscy - nie tylko trenerzy, ale też organizator, bo z powodu coraz mniejszej ilości koni w treningu, z planu „spadać” będzie więcej gonitw (pierwszego dnia nie doszły do skutku dwie). Ucierpi JC, bo coraz więcej boksów będzie stało pustych, a jak wiadomo w dzisiejszym kryzysie każdą złotówkę trzeba szanować.
Ucierpi na tym też atrakcyjność gonitw co = mniejsze obroty totalizatora (czyli znowu mniejsze wpływy do JC). Można by wymieniać w nieskończoność...
Problem jest oczywiście bardzo złożony, ale w tym delikatnym temacie wskazany był by raczej wyważony konsensus, a nie tak radykalne cięcia.

Na zakończenie tego długiego wywodu, już dosłownie w dwóch zdaniach o niepokojącym spostrzeżeniu odnośnie nowego regulaminu obowiązującego w sezonie 2007.
Po korekcie niestety nie odnaleźliśmy już w nim zapisu dotyczącego premii hodowlanych.
Chcielibyśmy się łudzić, że jest to zwykłe papierkowe przeoczenie, jednak z drugiej strony absolutnie nie mamy wątpliwości, że Prezes Zarządu SO Łąck (organizator sezonu) jest na tyle kompetentny i fachowy, że wie, co podpisuje...
Czy doczekamy się oficjalnego komunikatu w tej sprawie?
Czy może było to ciche, bezbolesne, chirurgiczne cięcie ?


skomentuj (0)



Kwiecień miesiącem nadziei... 2007-04-09 22:05:50

Tuż przed Świętami Wielkiej Nocy odbyło się zebranie organizacyjne dla trenerów.
Na spotkaniu Prezes PKWK w telegraficznym skrócie poinformował o zmianach w regulaminie oraz wręczył plan gonitw na sezon 2007 (niestety bez ostatecznej zgody ministerialnej, stanowiący wciąż dokument nieoficjalny).
Sam plan, pomimo tego, że zawiera drobne „usterki techniczne”, to w konfrontacji z poprzednimi latami prezentuje się imponująco.
Pierwsze, co rzuca się w oczy, to wyraźnie wyższe nagrody. I tak na przykład za zwycięstwo w gonitwie IV grupy przypada nagroda 2.400zł, podczas gdy w ubiegłym wynosiła jedynie 1.600zł. Pierwsze miejsce w II grupie to 4.400zł, a w zeszłym roku 2.100zł.
W Nagrodzie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej – czyli Derby (G3) suma nagród wynosi 105.000zł (poprzednio 84.000zł), natomiast triumfator walki o „błękitną wstęgę” zgarnie kwotę 60.000 (poprzednio 48.000zł).
Najwyżej dotowany wyścig w sezonie to Wielka Warszawska (G3) z sumą 112.000zł. – za pierwsze miejsce 64.000zł. (w ubiegłym roku dotacja identyczna jak w Derby).


Maszyna startowa (foto.Nova).


W obydwu wyżej wymienionych gonitwach obowiązują wcześniejsze zapisy.
Do Derby 10.maja – opłata 1800zł. (300, 600, 900) - brak możliwości dodatkowego zapisu.
Do WW 09.sierpnia – opłata 1920zł. (320, 640, 960) – w drugim terminie skreślenia dopuszcza się możliwość dodatkowego zapisu, jednak „spóźnialscy” będą musieli uiścić zapłatę w wysokości 12.800zł.


Reprezentanci Novej w drodze na "zielony" (Foto.Nova)


Nowością jest zwiększenie ilości miejsc płatnych we wszystkich gonitwach z IV do V.
Wprowadzona została nagroda dodatkowa dla hodowcy w wysokości 15% płatnego miejsca (dotyczy tylko obywateli polskich, oraz koni wpisanych do polskich Ksiąg Stadnych).
Dla właścicieli natomiast przewidziano dodatkowe nagrody za ‘start w gonitwie’ w wysokości 20zł w przypadku koni trenujących na Służewcu, 70zł. jeżeli koń trenowany jest w ośrodku poza hipodromem w odległości do 100km. i 110zł. jeśli odległość jest większa niż 100km.
W programie doszukaliśmy się 10 gonitw płotowych, co zapewne ucieszy wszystkich sympatyków tej dyscypliny.
Ogólnie przewidziano 55 dni wyścigowych na Służewcu, 4 w Sopocie i 1 w Stawigudzie.

Niestety pomimo solennych obietnic i zapewnień inauguracja sezonu 2007 jednak została przesunięta o tydzień później (na 28/29 kwietnia), a sam plan na dzień dzisiejszy nie ma żadnego przełożenia w rzeczywistości i niestety nie będzie miał, dopóki perturbacje w rozmowach Ministerstwo kontra Jockey Club będą trwały nadal...


skomentuj (1)



Kadra po zimie. 2007-03-25 21:03:03

Poprzednią notatkę zaakcentowaliśmy „mocnym wejściem” wiosny.
Jakież ogromne było nasze zdziwienie, gdy następnego dnia rano powitał nas wszystkich padający śnieg..... ot, ironia losu.
Mamy jednak nadzieję, że było to ostatnie tchnienie odchodzącej zimy i że nie będzie ona więcej zakłócać przygotowań do sezonu.
A przygotowania ? - Przygotowania idą pełną parą.
Wśród naszych podopiecznych zaobserwować można wiele przemian i zmian.
Największe chyba po Fighting Lady i Night Dreams (reprezentantki St. Diament). Jesienią ubiegłego roku po obydwu najbardziej z całej naszej stawki było widać trudy sezonu. Wyraźnie straciły na masie, były apatyczne i smutne, dlatego też trener zrezygnował z ich kolejnych startów. Teraz wyglądają jak przysłowiowe pączki w maśle i dosłownie roznosi je energia. Klacze pracują w duecie – dość intensywnie, bo codziennie prawie po półtorej koła. Niestety są jeszcze mocno „kudłate”, więc żeby nie przedobrzyć na razie jest to trening na zasadzie interwału. Energią tryska również Bars (St.Nova), który wręcz kocha pracować. Podczas porannych treningów jest niezmordowany (zalicza po dwa koła). Pierwsze, liderując młodym (tym najbardziej zaawansowanym), a drugie już indywidualnie, bardzo energicznym, żwawym tempem.



Dwa duety: Bella Terra (St.Bella Terra) & Najka (St.Diament) i J.Kozłowski & K.Kozłowska (foto.M.Krupa)


Ładnie przezimowała Kordina (St.Diament), co prawda nie nabrała na siebie masy, ale według naszych pomiarów urosła 4cm. Klacz zmieniła się nie do poznania, z przysłowiowego „trzepaka” w poważną, dystyngowaną damę.
Dobrze czuje się i wygląda Despinado (St.Diament), który niezmiennie od trzech sezonów zachowuje sylwetkę modela (163/180/19) – ponieważ ogier jest zaliczany do kategorii „ostrych” trenuje indywidualnie.
Bez zmian, jeśli chodzi o wymiary, pozostaje również Julio (St.Nevada). Siwy z powodu kontuzji, przez zimę pauzował – na dzień dzisiejszy wznowił treningi, ale jak na razie jest na etapie lekkiego rozruchu.
Krótki i lśniący włos przez całą zimę zachowała spokojna i zrównoważona Bella Terra (St.Bella Terra). Klacz sporo nabrała na siebie (5cm w popręgu i 4cm wzrostu) wygląda naprawdę bardzo apetycznie, a na treningach spisuje się bez zarzutu. Bella pracuje w parze z Najką (St.Diament), obydwie są mocno zaawansowane w treningach, często „chodzą ramię w ramię”. Bardzo urósł Dorinio (St.Obsession), (6cm) i choć w popręgu też przybrał (3cm), to jednak w realu wciąż wygląda bardzo lekko i delikatnie. Ponieważ ogier ma zadatki „do ostrzenia się” często pracuje w pojedynkę.



Promise (St.Obsession) z trenerem J.Kozłowskim w siodle (foto.M.Krupa)



Najbardziej przez zimę rozwinął się (i tak już bardzo potężny) Tinto (St.Diament). Jego wymiary na dzień dzisiejszy to 168 cm wzrostu i 190 w popręgu. Ponieważ przyrost jego masy nastąpił bardzo szybko i w krótkim czasie, ogier jest traktowany jak na razie ulgowo.
Ulgowo traktowany jest też późno urodzony i jak wszystko na to wskazuje późno dojrzewający Zachary (St.Diament). Do momentu wiosennych pomiarów koni nic nie zmężniał (w popręgu niezmiennie 182), natomiast sporo urósł (6cm). Od dwóch tygodni jednak zaobserwować można u niego intensywny rozwój – ogierek dosłownie mężnieje w oczach.
Dużo kilometrów na treningach (podobnie jak Bars), choć w bardzo umiarkowanym tempie przerabiają „grubasy” Dare King (St.Delta) i Promise (St.Obsession) - obydwu w ubiegłym sezonie nie udało się zadebiutować z powodu kontuzji.
Niestety wszystko wskazuje na to, że ich treningowy towarzysz Vaal (St.Delta), z powodu wciąż odnawiającego się urazu będzie musiał definitywnie zrezygnować z kariery wyścigowej.
Nasza rodzynka w kategorii starszych arabów, siwa klacz Gamisza (St.Hawena Arabians), przezimowała bez żadnych problemów, prezentuje się wybornie i z klasą.



Gamisza (St.Hawena Arabians) dosiadana przez M.Pilicha (foto.M.Krupa).



skomentuj (0)



Co w trawie piszczy... 2007-03-21 20:50:25

Coraz częściej i coraz mocniej w „służewieckim landzie” pobrzmiewają niepokojące wzmianki o opóźnieniu sezonu. Na ile są to prawdziwe, a na ile przesadzone informacje, nie wiemy.
Póki co, doniesienia te taktujemy w kategorii przecieku, których komentować się nie podejmiemy, wszak wszyscy wiemy, że niestety dziś cała Polska jednym wielkim przeciekiem stoi...
Czy wyścigi planowo ruszą, czy nie ruszą, zapewne już wkrótce się wyklaruje - jak na razie jedno jest pewne „z kopyta” ruszyła wiosna.
Wiosnę widać nie tylko w budzącej się do życia przyrodzie, ale też w codziennej karuzeli stajennych zajęć. Rozpoczęliśmy zwyczajowe prace porządkowe terenu, zamiatanie, grabienie, równanie itd. W stajni natomiast, trwa żywiołowe doczyszczanie naszych podopiecznych gumowymi rękawicami, które ułatwiają usunąć zimowy długi włos. Rozpoczęła się też akcja „fryzjer”, czyli przerywanie grzyw i przycinanie ogonów, a także akcja „dentysta”, która pozwoli naszym czworonożnym sportowcom „cieszyć się zdrowym i pięknym uśmiechem”.



Doktor Michał Dziekański podczas zabiegu korekcji uzębienia (foto.Nova)


Również na „roboczym” zaobserwować można małą krzątaninę. Zdewastowana maszyna startowa została wreszcie zabrana z toru, by pod okiem fachowców przejść generalny remont.
Widać też prace związane z naprawą płotów i steepli, ale w tym wypadku jest to wyłącznie inicjatywa garstki trenerów i właścicieli.
W miniony czwartek swe podwoje otworzył „duży”, ale jednak pomimo tego, iż zielona chorągiewka kusząco wszystkich zaprasza, to chętnych do pracy na największej bieżni wciąż jest niewielu.
Jeśli chodzi o naszą stawkę, to treningi na obecną chwilę można określić jako intensywne i mocno zawansowane, mimo to, jak na razie o pierwszych galopach jeszcze nie myślimy.
Obecny cykl skupia się głównie na przygotowaniu solidnej bazy kondycyjnej, dającej podwaliny rozpoczęcia treningu szybkościowego.
Ten etap, to przede wszystkim znaczne zmniejszenie odległości między galopującymi końmi, po to, aby maksymalnie zwiększyć ich intensywność pracy i zaangażowanie w codzienną zaprawę. Tak więc te najbardziej zaawansowane trenują bliziutko siebie, niektóre łeb w łeb, a „grubasy” i rekonwalescenci zaliczają po dwa kentry. Wszystkie starsze konie pracują na torze środkowym, który zmusza do większego wysiłku, natomiast młodzież wyłącznie na dużo lżejszym "czarnym". Niektóre z młodych w ubiegłym tygodniu miały okazję po raz pierwszy zapoznać się tak zwaną „makietą”, która jest imitacją maszyny startowej. Pierwsze próby wypadły pomyślnie :).


Ekipa Novej przed treningiem (foto.Nova)




skomentuj (0)



Rekonwalescenci. 2007-03-11 17:44:57

Wzrastające zainteresowanie wyścigami konnymi jako sportem wyczynowym, wiąż podsycane przez media społeczne, a także zapotrzebowanie na widowiska na najwyższym poziomie, oraz ciągła pogoń za sukcesem, w rezultacie prowadzą do coraz większych obciążeń koni. Jako że każda aktywność fizyczna może spowodować powstanie urazu, kontuzje stają się niemalże codziennością zwłaszcza, jeśli obciążenia mają często charakter „super maksymalny”. Praktycznie nie ma sposobu, aby ich się ustrzec, bo prawdopodobieństwo urazu wkalkulowane jest niejako z definicji w walkę sportową.
Okoliczności powstawania urazów są bardzo różne, ale generalnie podzielić je można na czynniki wewnętrzne i zewnętrzne. Do tych pierwszych zaliczymy na przykład niedostateczne wytrenowanie, lub przetrenowanie, stany przemęczenia, albo po prostu zwykły brak odpowiedniej rozgrzewki. Natomiast do czynników zewnętrznych, należy zaliczyć przede wszystkim zły stan bieżni treningowej, na którą niestety wszyscy warszawscy trenerzy są skazani. Dwa lata temu na skutek zaprzestania zraszania toru roboczego prawdziwą plagą były krwotoki z płuc. W ubiegłym roku natomiast z powodu złego nawadniania, „duży” przeznaczony głównie do treningu szybkościowego, zamienił się w prawdziwy tor przeszkód. Bieżnia stała się nierówna, a w miejscach przecięć strumieni wody utworzyły się głębokie, bagniste dziury. Nie będziemy wnikać, czy taki stan rzeczy był wynikiem zwykłej bezmyślności, czy też ignorancją i lenistwem ze strony osób odpowiedzialnych za codzienne prace pielęgnacyjne toru.
Efekt zaniedbań, to przeogromna liczba kontuzji kończyn (nieporównywalnie większa niż latach ubiegłych, zwłaszcza urazów ścięgien), które wykluczyły z treningu na bardzo długo wiele koni, a w niektórych przypadkach niestety na zawsze.



Suit w trakcie badania USG w Szpitalu Służewiec (foto.Nova)


Jeśli chodzi o naszych reprezentantów, to kontuzje dotykały głównie młodzieży.
Na 16 trenujących u nas młodych koni prawie połowie z nich (siedmiorgu) kontuzje uniemożliwiły planowe debiuty na „zielonym”.
Troje z nich Marlin (Leone-Marwer), Just Jubilee (Leone-Jesters Farewell) i Cysters (Secret’n Classy-Ca Ira) odeszło z toru. Problematyczna Księżna Kentu (Great Lakes-Księżna Kniei) początkowo też wróciła do rodzimej stadniny, jednak najnowsze news’y donoszą, iż trenuje obecnie u jednego z trenerów za południową granicą (być może będzie miał więcej szczęścia niż my). Promise (Tioman Island-Pandi), Dare King (Stato King-Darana) i Vaal (Stato King-Valeria) pauzowały z powodu problemów ze ścięgnami, jednak od pewnego czasu cała trójka już regularnie trenuje.
Późną jesienią, kiedy miało miejsce załamanie pogody (opady śniegu), a warunki panujące na bieżni wyścigowej śmiało można nazwać bardzo ciężkimi, urazu ścięgna nabawił się też delikatny Julio (Tioman Island-Judoma). Na szczęście kontuzja nie była aż tak poważna i ogier w ubiegłym tygodniu mógł wznowić pracę pod jeźdźcem (na razie tylko kłusika).
Również w ubiegłym tygodniu na pierwszy spacer wyszedł Zaid (Fawor-Zorza). Ogier po złamaniu nogi spędził cztery długie miesiące w boksie (ostatnie tygodnie już bez gipsu i opatrunków). Zaid nie został zgłoszony do sezonu 2007, zanim w „pełni stanie na nogi” czeka go długa rehabilitacja.


Zaid podczas spaceru w karuzeli (foto.Nova)




skomentuj (0)



Zimowe ekspresje. 2007-03-02 21:15:34

Tegoroczna zima (w przeciwieństwie do tej z ubiegłego roku) dla nas koniarzy, pracujących kilka godzin dziennie na świerzym powietrzu była wyjątkowo łagodna, co zapewniło nam spory komfort pracy. Praktycznie do końca stycznia na torze roboczym panowały dostatecznie dobre warunki do kentrowania, dzięki czemu „stara kadra” mogła regularnie zapobiegać zastojowi mięśni, a młoda zadbać o odpowiednią wstępną zaprawę.
Nie zawsze jednak było tak słodko, częste opady mokrego śniegu, skoki temperatur i silne wiatry zdąrzyły nam solidnie podokuczać.
Pomimo, iż mamy ogromny szacunek do natury, to jednak musimy trochę na nią ponarzekać, bo tegoroczna „królowa śniegu” była wyjątkowo złośliwa. Kiedy już zdecydowała się sypnąć płatkami, to zawsze robiła to podczas porannych treningów, a nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć jak nieprzyjemne są przejażdżki podczas opadów śniegu połączone z silnym wiatrem (pomijając już ślizgawicę, która w mgnieniu oka opanowywała wszystkie alejki po których się poruszamy).
W lutym, za sprawą niestabilnej i kapryśnej pogody, warunki panujące na „treningowym” diametralnie się pogorszyły, choć nie na tyle, aby definitywnie zrezygnować z jazd na torze.
Wykorzystywaliśmy każdą możliwość, by się tam pojawić nawet wtedy, gdy było twardo (pod warunkiem, że bieżnie nie były oblodzone), choćby tylko po to, aby zaliczyć zwykłego kłusa. Starszym wyjadaczom, zapewniało to znacznie większą intensywność pracy aniżeli na przy-stajennym kółku, a młodzież mogła spokojnie i bez stresowo zapoznawać się z nowym miejscem (tor praktycznie świecił pustkami).
Ostatni tydzień należy chyba zakwalifikować do tzw. krytycznych – zostaliśmy „skazani na kółko”, albo wręcz tylko do „kręcenia w karuzeli”.
Wczoraj po raz pierwszy, po tygodniowej przerwie nasi podopieczni mogli wznowić treningi na bieżni roboczej i mamy nadzieję, że będą to już wizyty regularne.


3l. Vall w siodle z M.Pilichem towarzyszy Bellatorowi i Muslimowi podczas pierwszej wizyty na torze treningowym.

Wszystkie znaki i znaczki wskazują na to, iż zima żegna się z nami już na dobre.
U większości naszych podopiecznych zaobserwować można dość intensywne stadium linienia, na krzewach rosnących w zaciszach stajennych zakamarków pojawiły się nieśmiało pierwsze pąki, no i niczym bociany powrócili z zimowych urlopów dżokeje.
Nasza stajenna „pierwsza ręka” Mirek Pilich, z wielką pasją i zaangażowaniem oddał się zimowym treningom, zrezygnował z przysługującego mu urlopu i dzielnie asystował podczas wszystkich stajennych prac.


skomentuj (1)



Pierwsze zgłoszenia. 2007-02-23 22:18:01

Nadal nie wyklarowała się sytuacja odnośnie „służewieckiego organizatora”, a cała z tym związana procedura niebezpiecznie się przeciąga.
Tymczasem u naszych najbliższych sąsiadów, przygotowania do nowego sezonu ruszyły pełną parą. Już od jakiegoś czasu na internetowych stronach Austriaków, Czechów i Słowaków widnieją plany gonitw, miały miejsce też pierwsze zapisy, czyli zgłoszenia do klasyków i innych ważniejszych gonitw.


(foto.Sportinglife)

Wczoraj (22.02) o godz.12 minął termin zgłoszeń do czeskich 1000 i 2000 Gwinei (polskie odpowiedniki to N.Wiosenna i N.Rulera), oraz do Derby, które zaplanowano na 26 czerwca w Pradze. W tym roku suma nagród przypadająca w tej prestiżowej nagrodzie to 3 mln. Koron.
Na wstępnej liście widnieją 74 konie w tym 15 urodzonych w Polsce, ale żaden w polskim treningu.
Ogólną „rozpiskę na Czechy” podano na razie tylko do 30 czerwca, z której wynika, że w tym czasie rozegrane zostaną 23 mityngi, a początek sezonu rusza 8 kwietnia w Pradze.
Pardubice ruszają 5 maja.

Słowacki serwis wyścigowy też podał terminy mityngów, jednak tylko z wyróżnieniem najważniejszych prestiżowych gonitw. Początek sezonu zaplanowano na 8 kwietnia w Bratysławie, a gonitwą dnia lubujących się w „przeszkodach” Słowaków (i Czechów) podczas inauguracji ma być steeple-chase „Jarna cena Petrzalky”.
Sezon 2007 obejmuje 26 dni wyścigowych – 18 w Bratysławie, 4 w Topolczanach, 2 w Novym Tekowie, i po jednym w Senicy i Suranach.
Zakończenie słowackich zmagań wyścigowych przewidziano na 28 października, gdzie gonitwą dnia ponownie będzie wyścig z przeszkodami „Wielka Jesienna Steeple-Chase”.
Derby zaplanowano na 22 lipca.

Austriacy podobnie jak Czesi również mają za sobą pierwsze zapisy.
20.02 (wtorek) minął termin zgłoszeń do klasyków, oraz gonitw na poziomie LR.
Właściciel toru Magna Racino Frank Stronach, miłośnik wyścigów i utytułowany hodowca (czempion hodowców w USA - jego wychowankowie w ubiegłym roku wygrali 13 mln.Dol.) zmuszony był dokonać w programie sporych cięć.
W bieżącym sezonie liczba dni wyścigowych zmniejszy się o 18, a liczba gonitw o 58.
Sezon rusza już za niecały miesiąc, a mianowicie 18 marca, jednak do końca kwietnia wyścigi odbywać się będą tylko po piachu. W sumie zaplanowano 23 dni – zakończenie 11 listopada.
W planie znajdziemy 11 gonitw przeznaczonych dla arabów i kilka gonitw dla amatorów, w tym dwie należące do serii „wielkiego czempionatu” organizowanego przez Fegentri (międzynarodowa organizacja amatorów działająca prężnie na całym świecie).
Derby odbędą się 17 lipca – suma nagród 120 tyś.Euro.
Już trzeci rok z rzędu Magna Racino będzie organizatorem Central European Breeders’Cup (zgłoszenia do 3 lipca).


skomentuj (0)



Lista koni. 2007-02-13 21:24:20

Trener Janusz Kozłowski.


1. og. 5l. DESPINADO (Special Power – Dorita) - hod. K.Wąs / St.Diament
2. kl. 5l. FIGHTING LADY (Big Shuffle-Flatina) - hod.Gest.Erlenhof / St.Diament
3. kl. 5l. KORDINA (Saphir – Kodina) - hod. SK Krasne / St.Diament
4. og. 4l. BARS (Belenus-Bella Astra) - hod. K.Wąs / St.Nova
5. og. 4l. JULIO (Tioman Island – Judoma) - hod. SK Jaroszówka /St.Nevada
6. kl. 4l. NIGHT DREAMS (Java Gold – Night Queen) - hod. K.Dobosz / St.Diament
7. og. 3l. DARE KING (Stato King – Darana) - hod. A.Żyłkowska / St.Delta
8. kl. 3l. NAJKA (Great Lakes – Nayarita) - hod. K.Dobosz / St.Diament
9. og. 3l. TINTO (Great Lakes – Turcja) - hod. K.Dobosz / St.Diament
10. og. 3l. VALL (Stato King – Valeria) - hod. A.Żyłkowska / St.Delta
11. og. 3l. ZACHARY (Leone – Zagara) - hod.K.Dobosz / St.Diament

dwulatki
-----------
1. kl. ASTURIA (Jape – Astrea) - hod. SK Golejewko / St.”Roll-Gaz”
2. og. BELLATOR (Secret’n Classy – Bella Astra) - hod. K.Wąs / St.Zagościniec
3. kl. BELLA INSULA (Tioman Island – Bella Vista) / hod.K.Wąs / St.Zagościniec
4. kl. BETANIA (All Hands On Deck – Beya) - hod. J.Opaliński / St.Neptun
5. og. CHACO (All Hands On Deck – Candy Princes) - hod. J.Opaliński / St.Neptun
6. kl. CHIEF’S LINE (Be My Chief – Czarava) - hod. K.Dobosz / St.Diament
7. og. CUANGO (All Hands On Deck – Canny) - hod. J.Opaliński / St.Neptun
8. kl. CZARNA HAŃCZA (Demon Club – Chmurka) - hod.D.iT.Drażba / St.Styk
9. kl. KSIĘŻNA VEGAS (Be My Chief – Księżna Yorku) - hod.K.Dobosz / St.Diament
10. og. JAK SZALONY WIATR (Be My Chief - Janczaria) - hod.K.Dobosz / St.Diament
11. og. MUSLIM (Secret’n Classy – Muleta) - hod.K.Wąs / St.Zagościniec
12. kl. NEGRESS (Jape – Nemezia) - hod. SK Golejewko / St.”Roll-Gaz”
13. og. NIGHT CHIEF (Be My Chief – Night Queen) - hod. K.Dobosz / St.Diament
14. kl. NUGARA (Zafonium – Nashville) - hod. B.iD.Stawiarz / St.Nova
15. kl. ONESTI (Freedom’s Choice – Olivietka) - hod. Damis / St.Damis
16. kl. PRINCIPESSA (Great Lakes – Pandi) - hod. K.Wąs / St.Zagościniec
17. kl. POLIMEXA (Be My Chief – Palafitta) - hod. K.Dobosz / St.Diament
18. kl. SEMERU (Professional – Semele) - hod. J.Opaliński / St.Neptun
19. kl. WIGA (Jape – Wanta) - hod. Damis - St.Damis
20. kl. VALONIA (Stato King – Valeria) - hod. A.Żyłkowska / St.Delta


araby
--------
1. kl. 4l. GAMISZA (Emigrant – Greczynka) - hod. E.Maliszewska / St.Hawena Arabians
2. kl. 3l. ENOLA (Wiliam – Elfa) / hod. S.Pasoń / St.Hawena Arabians
3. og. 3l. MALAHAR (Harbin – Malaga) / hod. J.Igański / St.Tilly II


Trener Katarzyna Kozłowska.

1. kl. 3l. BELLA TERRA (Great Lakes – Bella Vista) / hod.K.Wąs / St.Bella Terra
2. og.3l. DORINIO (Great Lakes – Doreen) / hod. K.Dobosz / St.Obsession
3. og.3l. PROMISE (Tioman Island – Pandi) / hod. K.Wąs / St.Obsession


skomentuj (3)



Stawka koni na sezon 2007. 2007-02-13 17:38:50

Wraz z końcem minionego miesiąca zakończył się termin zgłoszeń koni do sezonu 2007. Ostateczny kształt listy naszej stajennej stawki, bardzo długo nie mógł się wyklarować.
W oficjalnym wykazie nastąpiły drobne korekty. Na dzień dzisiejszy wiadomo już, że dwie ze zgłoszonych starszych klaczy nie będą kontynuować treningów i opuszczą naszą stajnię.
W kuluarach wciąż jeszcze trwają rozmowy dotyczące kupna-sprzedaży, bądź dzierżawy, więc w niektórych przypadkach może mieć też miejsce kosmetyka dotycząca statusu własności.
Reasumując: na dzień dzisiejszy faktyczny stan to 37 koni, w tym 20 dwulatków i 3 araby.



Tinto, Nord King, Zachary i Dorinio podczas próbnego startu na zielonym (foto Nova).

Pożegnamy się z Tyranią (St.Diament), która po przebytym ochwacie nie galopuje już tak lekko i swobodnie jak przed chorobą, subtelnie sygnalizując jakiś drobny problem. Wspólnie z właścicielem podjęliśmy decyzję, że nie będziemy jej więcej „zmuszać” do wyczynowego treningu - klacz odejdzie do stada.
Z treningu wyeliminowana została też, nie przejawiająca większych talentów wyścigowych Kierka (St.Diament) - klaczka znalazła nowego właściciela, któremu dostarczać będzie miłych chwil w rekreacji.
W wykazie na sezon 2007 na pewno zabraknie Suita (St.Celebrita), choć wcześniejsze założenia były zupełnie inne. Suit podczas jednego z włoskich występów „steeplowych” w 2005 roku doznał paskudnej kontuzji. Rehabilitacja trwała ponad rok, ale przebiegła pomyślnie (ogier wznowił treningi na torze), jednak powrót do gonitw, zwłaszcza przeszkodowych wiąże się z ryzykiem odnowienia urazu. Podjęcie decyzji o zakończeniu kariery wyścigowej Suita było dla nas poważnym dylematem, ostatecznie względy zdrowotne naszego pupila wzięły górę nad ambicjami zawodowymi. Ogier nadal będzie rozwijał swoje talenty skokowe, ale już w sporcie.
Ze starej kadry w stajni pozostaną „pierwszo-ligowe” Despinado, Fighting Lady i Night Dreams (reprezentujące barwy St.Diament), oraz „grupowe”, świetnie skaczące Bars
(St.Nova), Julio (St.Nevada) i Kordina (St.Diament).
W składzie niestety zabraknie naszego stajennego filara, klaczy Desert Dabby (St.Pegaz).
W połowie stycznia otrzymaliśmy smutną i zaskakującą informację o tym, iż nasza ubiegłoroczna podwójna „lady oaks” zasili szeregi innego służewieckiego trenera.
Rocznik „derbowy” reprezentować będzie grupa ośmiu wierzchowców, z których zdecydowanie najlepiej w ubiegłym roku wypadła Bella Terra (St.Bella Terra), wygrywając w ładnym stylu podczas ostatniej dwudniówki sezonu.
Spisująca się całkiem poprawnie Najka, której z kolei do zwycięstwa zabrakło odrobiny szczęścia, oraz późno urodzone, potrzebujące czasu, aby się rozbiegać i preferujące zdecydowanie dłuższe niż 1000-mertowe dystanse Zachary (St.Diament) i Dorinio (St.Obsession). Grupę trzylatków uzupełniają „nie biegane” Promise (St.Obsession), Tinto (St.Diament), oraz Vaal i Dare King (ze St.Delta).

Stawka arabów jest bardzo skromniutka. Na zielonej bieżni reprezentować nas będzie tylko jedna 4l. klacz Gamisza (St.Hawena Arabians) i młode Enola (również St.Hawena Arabians), oraz Malahar (St.Tilly II).
Natomiast, jeśli chodzi o „młodzież folblucią”, to w przeciwieństwie do ubiegłego roku stawka prezentuje się bardzo ciekawie i obiecująco. Pełną listę wszystkich koni – nazwy, pochodzenia, oraz nazwy stajni i hodowców podamy jeszcze dziś późnym wieczorem.


skomentuj (0)



Wicher dmie... 2007-01-22 20:47:06

Nocna wichura z czwartku na piątek obeszła się ze służewieckim hipodromem dość łagodnie, jednak ze względu na fatalną kondycję niektórych budynków, jej skutki mogły być opłakane.
Jedyne, co po sobie pozostawiła, to kilka połamanych starych drzew na terenie stajen i toru zielonego, oraz ogólny bałagan w postaci zalegających na alejkach połamanych większych, bądź mniejszych gałęzi, fruwających papierów, torebek foliowych i innych śmieci.
U jednego z naszych sąsiadów zabrakło prądu, co z pewnością było sporym dyskomfortem podczas wszelkich prac związanych z porannym obrządkiem. Chwilowo też zamknięty został jeden z wjazdów na tor treningowy, ponieważ powalone przez wiatr tuż przy samej bramie drzewo, zablokowało zupełnie ruch.
W związku z tym, że podmuchy wiatru w piątek były również bardzo silne, zrezygnowaliśmy zarówno z pracy na „roboczym” i jak i na „kółku”, które to usytuowane jest pod gęsto splecioną koroną drzew. Ze względów bezpieczeństwa piątkowy trening skupiony został tylko do lekkiego rozruchu w karuzelach (stęp i kłus) i wyglądał dokładnie tak jak niedzielny.




(foto.Nova)

skomentuj (0)



Kocie runy... 2007-01-09 18:45:52

Święta, święta i po świętach. (Kocie runy)

Święta spędzone tradycyjnie nie przyniosły żadnych rewelacji. Zgodnie z tradycją byliśmy w stajni, żeby z naszymi pociechami również podzielić się kawałkiem opłatka.
I choć noc już była późna, to nie odezwały się do nas żadnym słowem. Może było za wcześnie, a może za późno. Jedno nas tylko zdziwiło. Mianowicie to, że nasze koty siedziały w jednym miejscu przy ścianie, zamiast wylegiwać się na sianie lub w swoich koszykach. Siedziały dziwnie skupione w jednym miejscu jakby coś zasłaniały, a może na coś chciały wskazać? Przeszliśmy wobec tego faktu obojętnie.
Dopiero po świętach przypomnieliśmy sobie o tym zdarzeniu i spojrzeliśmy na ścianę w tym miejscu. Zdziwiły nas jakieś zadrapania. Dlaczego koty drapały ścianę i to tylko w tym miejscu? Wzór zaś wydał nam się zbyt regularny, by był przypadkowy.
Nie wiedząc, co o tym myśleć zrobiliśmy odrys tych zarysowań. Ale co dalej z tym zrobić?
Z pomocą przyszedł nasz przyjaciel mieszkający w Niemczech. Powiedział nam, że zna wielkiego znawcę kotów, zainteresowanego wszelkimi ciekawostkami, profesora Kottona von Murrau z Brovarische Katzen Institut. Po otrzymaniu potwierdzenia, że profesor jest zainteresowany naszym spostrzeżeniem - przesłaliśmy mu skany odrysowanych zadrapań. Nie licząc na nic specjalnego zajęliśmy się codzienną pracą i przygotowaniami do sylwestra.
Jakież było nasze zdziwienie, gdy niedługo po sylwestrze w naszej skrzynce znaleźliśmy odpowiedź pana profesora, i to zaznaczoną jako pilną!
Okazało się, że koty europejskie, a taki gatunek utrzymujemy w stajniach, potrafią posługiwać się zapomnianymi niemal całkiem runami! A szacownemu naukowcowi udało się korzystając z bogatej biblioteki Instytutu z Browarii rozszyfrować znaczną część znaków postawionych przez koty. Wiedzą tą chcemy się teraz podzielić z czytelnikami naszych notatek. Oto rozszyfrowane fragmenty tego zapisu:

(nieczytelne) … cudownej nocy, zebrani w tej stajni pragną wyrazić życzenia, czego się spodziewają od ludzi im usługujących i … (nieczytelne)

Jako pierwszy, z racji starszeństwa Suit się odezwał:

- Ja bym pragnął by nowe postawili płoty.
A choć nie wiem czy jeszcze wystartuję, to brzozowych gałązek sobie poskubię.

Później Tyrania, wciąż taka piękna:

- Ja bym pragnęła, chłopcy i dziewczyny …
By dla mnie wyścig zrobili, ale bez start-maszyny.

Z głębi tej stajni głos dobiegł kotów. To Despinado do mowy gotów.

- Ja nie rozumiem, czemu się dziwią, gdy wyłamuję tuż przed trybuną.
Ciekawość mnie zżera, bo ja też chcę zwiedzić, to miejsce pełne gawiedzi.

Swój głos dołączył jego kolega, Bars z naprzeciwka:

- Byłem nad morzem, widziałem Sopotu słoneczko.
Lecz tak właściwie to najchętniej zajmę się marcheweczką.

Jazgot się rozszedł, bo młodzież się rwała i nawzajem siebie przekrzykiwała. Z tego rejwachu zdanie jedno zostało:

- Może nam w końcu ktoś tu opowie, co my tu robim, wszak my też konie!

Jeden tylko stał nieco strapiony, ten co Wiatrem Szalonym jest pokropiony. Lecz i on się zebrał w końcu na odwagę i tak powiedział:

- Ja tylko bym prosił znajomych i gości, by się nie śmieli z mojej inności.

Tu zamilkł i cisza zapadła, a na to Bella jemu odparła:

- Nie łam się ogrze, wszystko będzie dobrze. Bo choć jesteś z wyglądu nieco odmienny, to pamiętaj, że w tobie krew biegaczy znamiennych.

Jakiś wietrzyk zawiał po stajni, i z kantorka wyniósł list od Macademii. Koty podeszły i jęły tłumaczyć, co zacna klaczka przysłała z Monachium.

- Drodzy koledzy i cne koleżanki. Choć już be ze mnie, z innymi przyjdzie stanąć wam w szranki. Spamiętajcie, zatem co wam ja tu powiem.
Raz wygrać, raz przegrać zwykła rzecz na świecie. Lecz zawsze w walce! Zawsze w czubie przecie. Ogony w górę i naprzód bez bata!
Słuchajcie mej rady, wszak przebiegłam pół świata...
Młodzi jesteście - co wy wiecie o bieganiu. Niemal tylko tyle - ile Bogush o siodłaniu.
O mnie bądźcie spokojni, ja już poznałam swoje nowe łąki.
Mogę brykać do woli, wcinać pyszną trawę i zbijać bąki.
W pamięci zachowam was wszystkich i ludzi dobrych, co dbali o mnie mimo mych wpadek drobnych. No... i niech lekki krok będzie z wami cały rok, niech prowadzi was bez stresu od sukcesu do sukcesu...

Tu zapis się urywa. Czy minęła tajemna godzina? Czy mysz się wychyliła? Koty przerwały zapis nocy stajennej. Co było potem? Tego się nie dowiemy. Ślady zapisu już również przepadły. Bo zamalował je koniuszy, który nie wiedział skąd się tam wzięły a, że porządek on tak bardzo strzeże, to szpachlą pokrył i zamalował, by ściany były czyste i świeże. Skany przepadły - komputer nasz szwankował...
Odrysu kartka również przepadła, bo przyszła koza sąsiadów i po prostu ją zjadła...

(z zapisków wiernego kibica "Bogusha")


skomentuj (3)



Nove w Novej. 2007-01-04 21:45:23

Wczoraj pisaliśmy o tych, którzy opuścili naszą stajnię, dziś chcielibyśmy przedstawić jej nowych mieszkańców.
W chwili obecnej pod naszą opieką przebywa osiem młodych folblutów i dwa araby.
Sympatię całej ekipy stajennej już od pierwszych chwil zdobył ogierek, który zaintrygował wszystkich nie tylko nazwą, ale również wyglądem.
Jak Szalony Wiatr (Be My Chief – Janczaria) bo o nim mowa, wygląda zupełnie jak koń indiańskiego wodza z filmu „Tańczący z Wilkami”. Duży piękny kasztan, o łagodnym usposobieniu, którego natura pomalowała w nietypowe dla wierzchowców wyścigowych wzory. Wraz z nim przybyła do nas harmonijnie zbudowana Chief’s Line (Be My Chief – Czarava). Obydwa wyżej wymienione młodziaki reprezentować będą barwy Stajni Diament.



Jak Szalony Wiatr (foto.Nova).


31 grudnia właściciele Stajni Zagościniec przekazali nam czworo swych wychowanków.
Dwa ogierki, Bellator (Secret’n Classy – Bella Astra) i Muslim (Secret’n Classy – Muleta), oraz dwie klaczki, Bella Insula (Tioman Island – Bella Vista) i Principessa (Great Lakes – Pandi).
Pod koniec roku otrzymaliśmy ofertę współpracy ze strony SK Golejewko, co nie ukrywamy traktujemy jako małe wyróżnienie. Na początek powierzone do treningu zostały nam dwie klacze, ale mamy nadzieję, że w przyszłości współpraca się rozwinie.
Ojcem obydwu jest Jape – Negress pochodzi od klaczy Nemezia, a Asturia od klaczy Astrea.




Negress i Asturia (foto.Nova)


Reprezentacja młodych koni czystej krwi arabskiej jest bardzo skromna. W chwili obecnej w treningu znajdują się prywatnej własności Pani G.Jankowskiej klacz Enola (Wiliam – Elfa) i wyhodowany przez Pana J.Igańskiego kuzyn Mogadora, Malahar (Harbin – Malaga).

W najbliższych dniach spodziewamy się jeszcze kilku roczniaków, ale żeby nie zapeszyć (bo „między ustami a brzegiem pucharu jeszcze wiele może się wydarzyć”) o szczegółach poinformujemy dopiero jak fizycznie pojawią się w stajni.


skomentuj (3)



Tak się trudno rozstać... 2007-01-03 20:03:08

W ostatnich dniach przed główną stajnią, panował ogromny ruch, praktycznie każdego dnia podjeżdżały transportery konne. Przyszła pora rozstać się z niektórymi naszymi podopiecznymi.
Jako pierwszą pożegnaliśmy dwuletnią Księżnę Kentu (St.Nova), która mimo wielu starań nie zdołała zadebiutować z powodu trapiących ją nieustannie kontuzji.
Kontuzje nie oszczędzały też potężnej Angeliny (St.Diament), która po zejściu z toru będzie miała szansę sprawdzić się w roli matki. Podobna „funkcja” zarezerwowana jest też dla Nadżify (St.Diament). Wycofana z treningu została nadpobudliwa, nie potrafiąca radzić sobie z negatywnymi emocjami Panama (St.Diament). Ze smutkiem pożegnaliśmy rodzoną siostrę Night Dreams – Night Beauty, której poważna wrodzona wada w budowie (zniekształcona lewa strona miednicy) uniemożliwiła kontynuację treningów.
Wraz z Katangą (St.Zagościniec) do rodzimej stadniny odjechał poważnie kontuzjowany Cysters (St.Zagościniec). Służewiec opuściła Nugera (St.Conte Danolo), której również nie opuszczał pech w postaci kontuzji.
Właściciele Messiny (St.Tilly II) ze względu na słabe rokowania zdecydowali się wycofać ją z treningu. Z podobnych powodów ważą się losy Kierki i Tinto (ze St.Diament), oraz Nord Kinga (St.Delta), ale o kontynuacji ich dalszej kariery wyścigowej ostatecznie zadecydują właściciele. Do rekreacji sprzedany został przesympatyczny Kostek (St.Obsession), natomiast Bordżia (St.Monaco) od grudnia zasila szeregi innego trenera.
Najtrudniej było nam rozstać się z dzielną Macademią (St.Conte Danolo), która dostarczyła nam wielu emocji i wzruszeń. Klacz wróciła do Niemiec, gdzie czeka ją kariera matki stadnej.


Macademia z M.Pilichem w siodle (foto.T.Celmer)


skomentuj (0)



Nagrodzeni w sezonie 2006. 2006-12-27 15:50:19

Ostatniego dnia wyścigowego w loży całkiem świeżo nominowanego prezesa Polskiego Jockey Clubu, Feliksa Klimczaka odbyła się uroczystość wręczenia nagród dla najlepszych w sezonie 2006. Pomysłodawcą i inicjatorem plebiscytu „najlepsi” jest Życie Warszawy, które to już od 1978 roku wręcza nagrody wyróżnionym.
Na zaproszenie Filipa Sandi, który reprezentował organizatora, mogliśmy uczestniczyć w tej miłej ceremonii.
Ponieważ temat był szeroko komentowany na łamach prasy i internetowych stronach, więc tylko w skrócie przypomnimy, kto odbierał nagrody z rąk sprawozdawcy wyścigowego Jana Zabieglika.
Tytuł „konia roku” za sukcesy w kraju i poza jego granicami przypadł ogierowi Hipoliner własności Stajni Damis.
Puchar dla „najlepszego trenera” odebrał Józef Siwonia, będący trenerem firmowej Stajni Damis.
„Dżokejem roku” wybrany został Aleksander Reznikov, który pod względem ilości wygranych gonitw, jak i ilości wygranych nagród kat. A. i B. zdeklasował rywali.
Za „najlepszą amazonkę” uznano Klaudię Wójcik.
Nagroda dla „hodowcy roku” przypadła Polskiej Korporacji Inwestycyjnej S.A. pod kierownictwem Janusza Romanowskiego, a mającej swą bazę w Strzegomiu.
Trofeum za najlepszy debiut trenerski odebrał Michał Romanowski.
Wyróżnienie za postępy odebrał też trener Adam Wyrzyk.
Natomiast za najlepszą stajnię już po raz trzeci uznano cały team Damis.
Nagroda z kategorii „nigdy nie poddawaj się” przypadła rodzinnej Stadninie Pawłowo prowadzonej przez Adama Milewskiego wraz z synem, której to wychowanek Night Express (również własność St.Damis) triumfował w Wielkiej Warszawskiej.



Właściciel Stajni Damis B.Tomaszewski odbierający nagrodę z rąk J.Zabieglika (foto.T.Celmer).



Po sezonie 2006 pozostały już jedynie wspomnienia.
Służewieccy „selekcjonerzy” (i nie tylko) zaabsorbowani są głownie pracą z młodymi końmi, z którymi wiążą się nowe nadzieje na przyszłość. Nie słychać gorących komentarzy, burzliwe dyskusje ucichły, choć w poprzednich latach trwały w nieskończoność.
Nie ma się czemu dziwić, bo sezon był smutny, szary i biedny.
Choć sklecony na żywioł i nieco prowizorycznie, to niewątpliwie jego inauguracja przyniosła wielką ulgę całemu środowisku. W tym miejscu należą się podziękowania Stadzie Ogierów Łąck za podjęcie desperackiej próby organizacji gonitw i uratowania wyścigów przed bardzo realną wizją ich całkowitej zagłady.
Pomimo tego, iż sezon był niezwykle ciężki dla właścicieli i trenerów, bo wielu przyniósł żniwo w postaci potężnego debetu w budżecie, to wszyscy mamy nadzieję, że zapisze się on w kartach historii jako przełomowy, przynoszący w niedalekiej przyszłości wiele pozytywnych zmian.


skomentuj (0)



Cenne wspomnienia... 2006-12-26 20:39:05

„Moje jeździeckie wspomnienia” (1914r) - Stanisław Wotowski.
(wybrane fragmenty)

„...Wyścigi w 1866 roku, które już lepiej pamiętam, nie mogą być nawet porównywane, co do liczby koni, współzawodnictwa, ożywienia nie tylko z obecnymi warszawskimi wyścigami, ale nawet prowincjonalnymi. Jednak między małą stawką przyprowadzonych koni był embrion, jeśli tak się wyrażę, przyszłych stajen i stad...

...Jednak na młode zapalne wyobraźnie nawet wyścigi bardzo słabo obsadzone i o polach nadzwyczaj małych robiły wrażenie, a sam specjalny wygląd koni, ich podciągnięte brzuchy, zaplecione grzywy (co było wówczas nieodzowne), derki, opony, bandaże na nogach, typowe postacie dżokejów, trenerów (wszystko cudzoziemcy) wzbudzało zadziwienie, zaciekawienie.
„Koło” wyścigowe złożone z gentelmenów, było też więcej aniżeli dziś specjalne i odróżniało się swym ubraniem angielskim i wysokimi kapeluszami....

...Na on czas Towarzystwo było bardzo ubogie i nader nieliczne, należała doń nie cała setka obywateli ziemskich i ich synów, lecz w zamian lubo nie było balotowania, składało się wyłącznie z miłośników konia i sportu nie zamącone żadnym obcokrajowcem lub spekulantem, a lubo istniało pod protekcją rządu, zachowywało szczęśliwie i wyjątkowo swój ustrój autonomiczny...

...Tor, który mieścił się na polu Mokotowskim, lecz o wiele dalej od miasta niż obecny, był elipsą (niedokładną), długości około wiorsty, szerokości około dziesięciu łokci, był od wnętrza odgrodzony pobielaną wapnem linką, wspartą na pobielanych kołkach...
... Tor ten, na parę dni przed wyścigami zakreślony i odmierzony przez sekretarza i członków Towarzystwa „na ochotnika”, był zaorywany i zawłóczony najętymi końmi od gospodarzy podmiejskich, częściej od dorożkarzy i własnoręcznie oczyszczany z darni i kamieni...

...Od zachodniej strony toru pobudowano na wewnątrz małą trybunę w kształcie „sernika” na drewnianych słupach dla pomieszczenia dyrekcji i sędziów na piętrze, a na dole między słupami pomieszczono wagę i stół z krzesłem dla sekretarza...
...Członkowie Towarzystwa nie mieli żadnej osobnej trybuny, a mieli tylko prawo znajdowania się wewnątrz toru...
...Do wnętrza też toru wolno było, przez specjalny wjazd około trybuny, wjeżdżać publiczności powozami i konno, za specjalną opłatą i stąd przypatrywać się wyścigom...
...Kto więc pierwej przyjechał, umieszczony był bliżej celownika, za wyjątkiem ekwipaży prezesa, namiestnika, gubernatora i członków rodziny panującej, dla których były wyznaczone specjalne miejsca tuż przy trybunie...
...W dużej trybunie wykupywała miejsca mniej zamożna publiczność, artyści i artystki teatrów i zażyłe przyjaciółki sportsmenów...

...W samym środku toru każda stajnia miała wyznaczone osobno miejsce, tak zwane kółko, na którym oprowadzano konie przed i po wyścigu, siodłano je i dosiadano...
...Prezes dawał znaki dzwonem: pierwszy do wag, drugi do siodłania, trzeci do wyjeżdżania w szranki, a czwarty z chwilą rozpoczęcia wyścigu i na koniec piąty, gdy zwycięzca mijał celownik...
...Nagrody doręczano natychmiast po skończonym wyścigu, po sprawdzeniu wagi w zapieczętowanych kopertach, przygotowanych w willię dnia w kancelarii, a przywożonych na tor przez sekretarza...

...Ponieważ właściciele koni znali się doskonale, wciąż z sobą przebywali, przyjaźnili, bawili, a byli wszyscy bardzo zamożni, którym o zyski nie chodziło, lecz starali się wykazać uczciwą pieczołowitość i zamiłowanie hodowli, toteż przez cały szereg lat i dni wyścigowych nie było ani jednej sprzeczki, ani jednego protestu i wyścigi odbywały się normalnie i prawidłowo...
... Właściciele zwycięzców zwykle ofiarowali całość, lub znaczną część nagród na cele dobroczynne, a właścicieli koni pobitych ściskali, pocieszali i obfitymi, wspaniałymi ucztami przyjmowali...
...Jakie emocje przechodzili właściciele koni biegających, niech będzie dowodem, że przez cały wyścig młodziutki na one czasy August hr. Potocki przesiedział pod powozem sióstr swych, gdy biegała jego klacz Lituania, w obawie, iż widok końca wyścigu przyprawi go o atak nerwowy. Widziałem zwycięzców płaczących z radości, gdy ich owacyjnymi oklaskami publiczność witała...

...Powrót setek ekwipaży, jeźdźców i amazonek konno z pola Mokotowskiego pod zachód słońca do miasta, przedstawiał widok malowniczy, a dla miłośników konia wielce interesujący. Cały sznur tych pojazdów i jeźdźców ciągnął przez rogatki mokotowskie, Alejami Ujazdowskimi na Plac Trzech Krzyży, tu zawracano, jechano pod Belweder i z powrotem kilkakrotnie, a miejska publiczność nagromadzona po obu stronach Alei przyglądała się temu korowodowi. Gdy czas był pogodny a pola i szosa suche, korowód ten podnosił chmury pyłu i wracający z wyścigów bywali kurzem zasypani, ale kurzu tego nikt z ubrań nie zmiatał, owszem szczycono się nim.
Zakurzone ubrania zachowywano do nocy w teatrach, ogródkach, gabinetach, chyba że zaproszenie na obiad „proszony”, lub zabawę „tańcującą” zniewalało do przywdziania stroju balowego...
...Był to zwyczaj dziecinny, ale i też niewinny – gdyś spotkał takiego zakurzonego wiedziałeś już o czym z nim rozpocząć rozmowę..."

[Stanisław Wotowski (1848-1931) doskonały jeździec,
zasłużony działacz na polu organizacji krajowej hodowli koni
i autor wielu prac z zakresu hodowli koni i jeździectwa]


skomentuj (0)





   
Stajnia NOVA
Trener J.Kozłowski
nova-racing@wp.pl





Filmy
Elmhurst
Jerania
Suit w Sopocie
Debiut Moroszki
Klip 1 - Francja
Klip 2 - Francja
Mafia
Tomek i Dandolo

Publikacje
Teoria i praktyka jazdy wyścigowej
Badania wydolności wysiłkowej (Wolica, HAICO4000)

Sezon 2007
Lista koni
Pomiar Koni
Sezon 2006
Lista koni
Pomiar koni

Sezon 2005
Zgłoszenie koni 2005

Sezon 2004
Angliki '04 (zip)
Araby '04 (zip)
Półkrew '04 (zip)
Dwulatki 2004

Podsumowanie sezonu 2004

Sezon 2003
Angliki '03
Araby '03

Podsumowanie sezonu 2003






Księga gosci

(by.T.C.)


<>(by.T.C)


Nasze zdjęcia

Mini-reportaż "Sopot"
Mini-reportaż "Wiosenna robota (04.04)"
Mini-reportaż "Zimowa Robota"
Dwulatki na sezon 2003 .
Debiut Dell'a - 2003.06.22
Codzienna robota w stajni .. 2003.06.13 .
Galopy na torze roboczym .
Poród Kings Dream


Stajnie wyścigowe
M.Łojek stajnia wyścigowa
M.Nowakowski stajnia wyścigowa
D.Kałuba stajnia i stadnina

Stadniny
Pegaz Stadnina Pegaz - Nowa Wrona
Ammerland Stadnina w Niemczech
RiverChanter Prywatna stadnina p.Pokrywków
Petronius konie arabskie
Białka stado ogierów
Michałów SK koni arabskich
Janów Podlaski SK koni arabskich

Gazety
Gazeta Wyścigowa bardzo ciekawa strona o wyścigach
Koń Polski ........
Koński Targ .........

Różności
Pegasus ratujmy konie
Hatatitla koński kalejdoskop
HORSESport na sportowo
Parelli szkoła jazdy

Wyścigi w Polsce
Hipodrom profesjonalny serwis wyścigowy
Finisz strona o wyścigach
Quo Vadis serwis informacyjny
Cereus stronka wyścigowa - typy, nowości
Partynice Tor we Wrocławiu
Polish Jockey Club Statystyki, aktualności itd...
zmdom portal wyścigowy
STWK Służewiec Oficjalna strona Toru Służewiec

Nasi przyjaciele
Blog Ailusi o konikach i nie tylko...
Delmi dla młodszych
Mogador Strona Mogadora ...


(by.T.C)

2007
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj

{smscontact}


Zwycięski Cykung i dż.W.Ryniak
photo by.T.Celmer