nova-racing blog

Twój nowy blog

kk.jpgWszystkich odwiedzających nasze progi chcę poinformować, że w ciągu najbliższego miesiąca nastąpi przerwa w aktualizowaniu strony.
Owa przerwa jest związana z moim wyjazdem do Newmarket na praktykę do stajni wyścigowej Trenera Henrego Cecila.
W tym miejscu chcę szczególnie podziękować za pomoc Danieli Nowara, prawej ręce właściciela Stadniny Ammerland – „kobiety do zadań specjanych”, dzięki której mogę zrealizować moje marzenia.
Zabieram ze sobą komputer, ale nie wiem jak będzie z dostępem do netu, więc proszę o wyrozumiałość. Obiecuję obszerną relację z wyjazdu i mnóstwo zdjęć.

Namawiam wszystkich do odwiedzin nowej strony, która co prawda jeszcze jest w budowie, ale już wiele się na niej dzieje www.nova-racing.pl zresztą chyba nie muszę jej relkamować, bo odwiedzin jest całkiem sporo….J
Strona nie zamiera całkowicie.
Dzięki zaangażowaniu Bogush’a w zakładce „Zestawienia” znajdziecie zawsze garstkę nowości, a zwłaszcza aktualne listy startowe na poszczególne dni wyścigowe…
Zapełniają się też powolutku galerie zdjęć.
Puste są jak na razie zakładki „O nas”, „Oferta” i „Nasze osiągnięcia”, ale już nad tym pracuję i myślę, że niebawem i one się zapełnią treścią.
Katarzyna Kozłowska.

Dwa ciekawe adresy:
www.newmarketracecourses.com.uk
www.henrycecil.com

Ostatnio wiele miejsca poświęciliśmy „starej” kadrze, dziś dla odmiany kilka słów o młodzieży, czyli nadziejach, marzeniach, zakusach i oczekiwaniach na przyszłość.
W przeciwieństwie do ubiegłego roku, ten (2007) jest bogaty, jeśli chodzi o młodziaki, zwłaszcza, że część dwulatków na dzień dzisiejszy zapowiada się ciekawie i obiecująco.
Oczywiście nasze przypuszczenia i przewidywania zweryfikuje czas i starty na zielonej bieżni – póki, co żyjemy nadziejami i wiarą.


2007_41.jpg

Pierwszorzędnie prezentuje się i rozwija potomstwo debiutującego w tym sezonie wyścigowym Be My Chef’a, które pochodzi z prywatnej hodowli państwa J.i K.Dobosz.
Najbardziej dojrzałe wydają się Jak Szalony Wiatr, który niestety z powodu sporej masy i wadliwej budowy przednich kończyn jest zaliczany do grupy wysokiego ryzyka kontuzji. Ogierek jest traktowany ulgowo i ze sporą rezerwą.

2007_40.jpg

Klacz Cief’s Line, mocna i zwarta, o bardzo dynamicznej akcji, i Polimexa, która z powodu dużej łękowatości trafiła do stajni wyścigowej na próbę – jednak jak na razie córka niemieckiej Palafitty spisuje się nienagannie, jest bardzo ambitna i zapowiada się na szybką dwulatkę.

2007_25.jpg

Bardzo zmienia się Księżna Vegas – z kościstej, chudziutkiej „anorektyczki” przeobraziła się w kształtną, silną „babę”. Wydaję się jednak być znacznie późniejsza od wyżej wymienionych.

2007_26.jpg

Najbardziej dziecinny z piątki Be My Chef’ów, które trafiły do naszego treningu, jest jego pierwszy potomek urodzony w Polsce Night Chief („pół-brat” Night Dreams). Wysoki, długonogi, bardzo szlachetny – wystartuje najprawdopodobniej dopiero jesienią.


2007_27.jpg

Wzrok przyciągają też konie hodowli T.i J.Opalińskich & Z.Mazurka, a zwłaszcza córka Professionala Semeru – silna, umięśniona o sporym temperamencie i rubensowskim zadzie. Klacz jest bardzo dojrzała, zdjęcia RTG wykazały 100% skostnienie tak, więc w najbliższym czasie czekają ją pierwsze galopy.


2007_28.jpg

Ciut mniejsza, ale równie głęboka w popręgu, co jej koleżanka jest Betania (All Hands On Deck) – późno urodzona (15.04), o ciekawym pochodzeniu, jej kariera najbardziej dynamiczny przebieg powinna mieć w przyszłych latach, co wcale nie znaczy, że nie można jej nie doceniać dwulatką.


2007_29.jpg

Synowie All Hands On Deck’a – Chaco i Cuango to dwa “elektryczne” diabełki. Sporo czasu minęło zanim nabrały do nas zaufania. Pierwszy z nich już bardzo dojrzały i poważny, również skostniały, więc prawdopodobnie podczas pierwszych szybkościowych przetarć będzie towarzyszył Semeru.


2007_30.jpg

Cuango bardzo energiczny, ale wyraźnie drobniejszy i późniejszy od kolegi – procesy kostnienia jeszcze się u niego nie rozpoczęły, więc z mocniejszą robotą musi jeszcze trochę poczekać.


2007_31.jpg

Bardzo ciekawie zapowiadają się córki Jape – Negress i Asturia hod. S.K. Golejewko. Trenerowi przez wiele lat kariery jeździeckiej partnerowały linie golejewskie, dobrze je zna i ceni, doskonale pamięta matki obu klaczek – z Negress i Asturią wiąże spore nadzieje (zwłaszcza z tą pierwszą), jednak potencjalnych sukcesów oczekiwać należy dopiero w latach następnych, kiedy obie będą miały możliwość ścigać się w dystansie.


2007_32.jpg

Kolejną córką Jape jest Wiga hod. Damis BT. Wiga to nieduża kasztaneczka, ale niezwykle żywotna i ambitna – podczas treningów dzielnie radzi sobie z silniejszymi ogierami.
Partneruje jej często koleżanka ze stadniny Onesti (Freedom’s Choice), która jest zupełnie inna w typie – masywna, rozbudowana, raczej leniwa. Na obecnym etapie ciężko cokolwiek więcej o niej powiedzieć.


2007_33.jpg

Kolejna grupka koni pochodzi z hodowli K.Wąs, z którą to współpracujemy od początku istnienia naszej stajni treningowej. Tym razem pod naszym okiem rozwija się czworo wychowanków St.Zagościniec. Ciekawa pochodzeniowo zwłaszcza, jeśli chodzi o gonitwy płotowe Bella Insula (Tioman Island) i pół-siostra debiutującego za tydzień Promie Principessa (Great Lakes). Obydwie bardzo ładnie się rozwijają i nabierają na siebie ciała, są idealne w obsłudze i chętnie współpracują z jeźdźcem, choć początki wcale nie były łatwe.


2007_34.jpg

Zdecydowanie drobniejsze od klaczy są Muslim i Bellator – obydwa po stacjonującym w Czechach Secret’n Classy. Ogierki są jeszcze baaaardzo dziecinne, wyglądem odbiegają od reszty stawki, ale nie ma powodów do paniki, bo zarówno ze strony ojca jak i matek prezentują bardzo późne linie – prawdopodobnie zadebiutują dopiero w przyszłym roku.


2007_35.jpg

Valonia (Stato King) hodowli A.Derengowskiej trafiła pod nasze skrzydła jako ostatnia i bardzo późno. W tej chwili regularnie pracuje na torze treningowym, ale jeszcze nie tak intensywnie jak dwulatki wymienione na początku notatki. Przechodzi bardzo intensywny proces rozwoju, dosłownie rośnie w oczach. Na jej szersze oceny trzeba jeszcze trochę poczekać.


2007_36.jpg

Podobnie sytuacja wygląda z Czarną Hańczą, córką Demon Cluba – hod. D.i T.Drażba.
Najmłodsza z całej naszej gromadki (ur.1.05) – dość duża, długonoga.
Najczęściej pracuje w parze z Valonią.


2007_37.jpg

Nugara (Zafonium) trenuje i przebywa jak na razie u swego hodowcy D.Stawiarza.


2007_38.jpg

Stawka młodych arabów jest bardzo skromniutka i liczy zaledwie dwie sztuki.
Pierwszy z nich to Malahar (Harbin) hodowli J.Igańskiego – raczej drobniutki, bardzo ruchliwy i bystry.
Druga to z kolei córka Wiliama Enola – hod.S.Pasoń. Klaczka wyglądem różni się od ogiera, jest znacznie większa i potężniejsza, ma mocny, pięknie zbudowany zad, jest spokojna i zrównoważona.
Para ta ma za sobą dwa galopy, zaliczyła też wizytę na zielonym połączoną z próbnym startem – pierwsze zapisy więc zbliżają się wielkimi krokami.


2007_39.jpg

Niesforny chochlik porozrzucał zdjęcia według własnej koncepcji artystycznej.
Zapraszamy na naszą nową stronę www.nova-racing.pl gdzie wszystko jest chronologicznie poukładane, a zdjęcia są podpisane.

W ciągu ostatnich kilku dni na wyścigowych forach sporo miejsca poświęcono pierwszym klasykom rozegranym na wyspach. Te gonitwy zaliczane do serii 5 sprawdzianów „special” w kategorii koni trzyletnich, miały też miejsce u naszych zachodnich sąsiadów – w Niemczech.

W skrócie za Sport Welt.
2007_22.jpg1000 Gwinei – „Gonitwa zapierająca dech w piersiach. Mi Emma wygrywa German 1000 Guineas jak super klacz”. Nie szczędzono pochwał pod adresem klaczy: „Co za koń, co za przedstawienie, jakie zasłużone zwycięstwo i zasłużona triumfatorka”. Mi Emma przygotowywana przez Andreas’a Woehler’a dla stajni wyścigowej Darboven, a dosiadana przez Eduardo Pedrozę w 87 edycji ADKOV Stuten Preis German 1000 Guineas na Grafenberg w Duesseldorfie, aż dziewięcioma długościami pokonała 12-ście pozostałych konkurentek. Eduardo po wyjściu na końcową prostą przycisnął przycisk „turbo doładowanie” i od tego momentu wyścig był tylko partią solo. Mi Emma z każdym metrem nabierała szybkości deklasując rywalki. Emocjonująca w tej gonitwie była tylko walka o miejsca płatne, na drugim miejscu uplasowała się klacz ze stajni wyścigowej (specjalisty od Guineas) Andreas Loewe – Mistic Lips, na trzecim przybiegła do celownika Bahama Mama ze stajni Waldemara Hickst. Mocno grana Chantra zakończyła gonitwę na siódmym miejscu. „ Już po przejściu pierwszego zakrętu byłem pewien ze moja klacz wygra. Zresztą na treningach pracowała wyśmienicie. Jak będzie przebiegała jej dalsza kariera nie jest jeszcze postanowione, chociaż zgłosiłem ją do Coronations Stakes w Ascot” – oświadczył trener super klaczy Andreas Woehler.

2007_23.jpg2000 Gwinei – „Pierwszy klasyk dla prywatnego trenera stadniny Schlenderhan- Jens Hirchberger, Aviso pokonuje ”Max’a”. 2000 German Guineas rozegrane wczoraj w Kolonii było bardzo otwartym wyścigiem, przez co finisz okazał się niezwykle pasjonujący i zaciekły. Ponad połowa koni po wyjściu na prostą finiszową miała realne szanse na zwycięstwo.Angielski outsider Majuro ( na celowniku szósty) zatroszczył się o mocne tempo w wyścigu. Przed wyjściem na prostą miał problemy z pokonaniem ostatniego zakrętu, co przesądziło o ostatecznym przebiegu gonitwy dla Global Dream i Aviso. Na końcowej prostej stawka była mocno zgrupowana, jednak w miarę jak celownik zbliżał się coraz bardziej wszystko powoli się klarowało. Na 100m przed „słupem” przebieg gonitwy wskazywał na rezultat Molly Max przed Champerey, jednak Aviso (Tretulian) który uplasował się już przy zewnętrznym kanacie podkręcił jeszcze bardziej tempo. Na celowniku nie można było gołym okiem dostrzec, kto zwyciężył. Dopiero zdjęcie z fotokomórki wyłoniło zwycięzcę tego sprawdzianu na poziomie GR2. Werdykt zabrzmiał Aviso – nos przed Milly Max, co oznaczało nie mniej, nie więcej, tylko pierwsze zwycięstwo dla nowego trenera stadniny Schlenderhan Jensa Hirschberger. „To zaskakujący sukces. Gdy mój koń wyłamał myślałem, że wszystko jest już stracone i że może dzięki fartowi uda się obronić drugą lokatę. Konia dosiadał Terry Hellier i to jemu należą się podziękowania za zwycięstwo”.

2007_24.jpgSporo pisano też o Kentucky Derby – my dodamy jedynie kilka liczb.
Naocznymi świadkami tej sobotniej gonitwy, kiedy to Street Senese wygrywał jej 133 edycję, było 165.635 widzów. Tylko dwa razy w historii tego wydarzenia przyszło więcej kibiców wyścigowych – w ubiegłym roku podczas, gdy Barbaro triumfował swoje zwycięstwo na Churchil Downs naliczono o 1000 widzów więcej. Rekordowy rezultat sięga jednak roku 1974, gdy to Kentucky Derby świętowało swoje 100-lecie. Wtedy na torze pojawiło się aż 163.628 sympatyków wyścigów konnych.
Obrót totalizatora (tylko gonitwy Derbowej) otarł się o najwyższy rezultat w historii tego wyścigu, który padł w ubiegłym roku (118.426.874 USD) i wyniósł 118.317.714 USD. Z tej sumy 12 milionów zostało obróconych na torze, a pozostałe 106 mln. to gry z zewnątrz. Całkowity obrót totalizatora w całym dniu wyścigowym Derby wyniósł 168.019.982 USD.

W Polsce pierwsze klasyki – 1000 i 2000 Gwinei (czyli N.Wiosenna i N.Rulera), rozegrane zostaną 19 i 20 maja – zapisy już jutro (wtorek 8 maja).

Pierwsze starty na zielonej bieżni zostały poprzedzone solidnymi przygotowaniami na torze roboczym. Oprócz zaprawy poprawiającej ogólną kondycję fizyczną, kadra zaliczyła też oczywiście serię treningów szybkościowych potocznie zwanych galopami.
I o nich właśnie chcieliśmy trochę poopowiadać.
Trudno by wskazać konia, który przezimował najlepiej – wszyscy nasi reprezentanci znieśli zimowe miesiące dobrze i bez kontuzji. Wielkim łukiem ominęły nas tak popularne zimą kolki, zapalenia górnych dróg oddechowych, czy katary.


2007_20.jpgDespinado (foto.M.Krupa).


Chyba najszybciej zimowego futra pozbył się Despinado, który podczas galopów najczęściej pracuje w towarzystwie Night Dreams i Fighting Lady (wszystkie reprezentują barwy St.Diament).
Night Dreams bardzo spoważniała i dojrzała, Fighting Lady nabrała na siebie masy i nie wygląda już tak lekko jak rok temu, natomiast Despinado po zimowej kuracji poprawiającej „smarowanie stawów” galopuje zdecydowanie płynniej niż w ubiegłym sezonie.
Cała trójka podczas ostatnich galopów zaliczyła dobre czasy, pokonując 800m. lekko na ręku średnio w 51 – 51,5 sekundy (tor jest bardzo lekki).
Ładnie podczas szybkościowych przebieżek wypada Kordina (St.Diament), która potrafi błysnąć zaliczając dobry czas – również w granicach 52-51,5s. Klacz wyraźnie się uspokoiła i wyciszyła, co pozwala jej bardziej koncentrować się na pracy.
Bars (St.Nova), to „stary wyrobnik”, który zdecydowanie lepiej czuje się podczas pracy w dystansie, natomiast w galopach nigdy się nie śpieszy. Dla niego normą są czasy w granicach 53 sekund. Jak pisaliśmy w poprzedniej notatce ogier przygotowywany jest do gonitw z przeszkodami.
Po wyleczonej kontuzji do intensywnej pracy powraca Julio (St.Nevada), którem najczęściej towarzyszy szykujący się do swojego wyścigowego debiutu Promise (St.Obsession). Ogierki na razie zaliczyły dwa galopy. Pierwszy na dystansie 500m. – czas 32,5s, natomiast drugi na dyst. 800m – czas 53s.
Jeśli chodzi o trzylatki, to najlepsze wrażenie z całej grupy robi Bella Terra (St.Bella Terra), która bardzo ładnie rozwinęła się przez zimę. Klacz najczęściej pracuje w towarzystwie Najki (St.Diament), która również bardzo zyskała i w porównaniu z poprzednim rokiem wyraźnie poprawiła. „Dziewczyny” potrafią zrobić czasy w granicach 52 – 52,5 s.

2007_21.jpgDorinio i Zachary z dżokejem i trenerem w siodłach (foto.T.Celmer).


O sekundę gorzej od klaczy wypada Dorinio (St.Obsession), który co prawda poprawił się „w zdłuż i w szerz” jeśli chodzi o wymiary, ale wizualnie wygląda nadal bardzo lekko i delikatnie. Dorinio podczas treningów spisuje się bez zarzutów, jest bardzo ambitny – dysponuje lekką, wydajną akcją.
Niestety niewiele poprawił Zachary (St.Diament) – wielka nadzieja trenera. Ogierowi zupełnie brakuje przyspieszenia, więc jego galopy wypadają kiepsko. Dobrze natomiast toleruje pracę w dystansie, więc jeśli nie sprawdzi się w gonitwach płaskich, będzie miał szansę rozwijać się w płotach.
Dare King (St.Delta) z powodu ubiegłorocznego urazu, jak na razie wciąż traktowany jest ulgowo, natomiast jego stajenny towarzysz Vaal przebywa obecnie na kuracji leczniczej poza Służewcem.
Tinto wraz z Kierką (St.Diament) zostały wycofane z treningu.

Za nami pierwsza dwudniówka wyścigowa i pierwsze starty naszych podopiecznych.
Trochę świadomie odpuściliśmy prognozy „przed gonitwą” (choć nie zamierzamy robić z tego sekretu), bo jak kapryśna jest wiosną pogoda, tak kapryśną jest o tej porze roku forma koni (zwłaszcza klaczy). Każdy pierwszy start to spora zagadka dla nas samych, pomimo tego, iż na co dzień uczestniczymy czynnie w porannych treningach.


2007_18.jpg
Przed ostatnim dzwonkiem sędziego – Kordina (foto.A.Skirgiełło)

Spore nadzieje (włącznie z apetytem na zwycięstwo) wiązaliśmy z występem Kordiny (St.Diament), która podczas treningów błyszczała formą i świeżością.
Ostatecznie podczas inauguracyjnej gonitwy klacz zajęła piątą lokatę, co nie oznacza wcale, że jej występ zaliczyć należy do słabych. Kordina pokazała, że dysponuje piorunującym przyspieszeniem prezentując imponujący finisz – mknęła po prostej niczym torpeda.
Przy końcowej ćwiartce 29,8s atakując z ostatniej pozycji musiała „wykręcić” znacznie szybszy czas, aby nadrobić straty.
Konie walczące o drugą lokatę wpadły na celownik praktycznie razem i do zajęcia lepszej lokaty zabrakło jedynie odrobiny szczęścia. Film z gonitwy na stronie www.zmdom.com.pl (dzień 1 – gon 1).

2007_19.jpg
Bardzo wczesnym świtem – Bars z dżokejem W.Ryniakiem w siodle (foto.Nova)


Drugiego dnia nasze barwy reprezentował Bars (St.Nova), jednak w przypadku tego startu zachowywaliśmy dystans i rezerwę. Ogier kiepsko czuje się na twardej, suchej nawierzchni, a zdecydowanie lepiej wypada podczas ciężkich warunków pogodowych, co pokazał jesienią ubiegłego roku.
Ponieważ Bars fantastycznie skacze, jego trening ukierunkowany został pod kątem „płotów”.
Jego przeszkodowy debiut miał nastąpić 5maja w Memoriale A.Falewicza, ale z powodu braku dostatecznie dobrych warunków treningowych w ostatniej chwili trener musiał dokonać korekty planów. W efekcie wprowadziło to sporo zamieszania w harmonogramie startów i codziennej pracy. Barsowi przed pierwszym przetarciem w płaskiej gonitwie zabrakło dosłownie jednego dodatkowego treningu szybkościowego.

Długo trwający impas w rozmowach Jockey Club kontra Ministerstwo Skarbu, w efekcie zakończył się akceptacją umowy zawartej pomiędzy PKWK, a Stadem Ogierów Łąck na organizację sezonu 2007. Choć na wiele pytań wciąż nie ma odpowiedzi i wiele tematów pozostało nie wyjaśnionych, to sympatycy wyścigów konnych, oraz całe środowisko odetchnęli z ulgą. Teraz wszyscy z niecierpliwością wyczekujemy pierwszych wyścigowych emocji, które zagrają już jutro 28 kwietnia. Niestety Ministerstwo pozostało jednak nieugięte w kwestii okresu dzierżawy – czy więc za rok czekać nas będzie ”powtórka z rozrywki” ?


2007_16.jpg
(foto.Nova)


W poprzedniej notatce pisaliśmy szeroko o pozytywach dotyczących planu gonitw na sezon 2007. Dziś dla odmiany trącimy delikatnie bardzo wrażliwą strunę krytyki.

2007_17.jpg
(foto.Nova)


Zacznijmy od nieszczęsnego Handicapu Otwarcia I grupy dla koni 4 letnich i starszych, w którym niestety konie pierwszo-grupowe biegać nie mogą. Handicap ów, co prawda jest rozpisany na minus 10 kilo, ale jakby nie mierzyć i jakby nie pasować, żaden z koni I gr. zmieścić się w nim nie może, a konie IIgr. które mogłyby w nim pobiec można policzyć na palcach jednej ręki. Dla przykładu kilka wag z handicapu generalnego: Despinado 76,5, Surinam 76, Dżeni Blue 77,6 (konie I gr.) i np. Night Dreams 74, Czerwony Brzask 76, Hebrajka 73, Skraj 74,5, Doors 74, Don Miguel 75 (konie IIgr.).
Ze względu na dotację gonitwy (suma nagród zarezerwowana dla gonitw I-grupowych) Hcp. Otwarcia jest więc niezwykle smakowitym łupem dla koni sklasyfikowanych „dwa poziomy” niżej. No cóż, jeśli dają za darmo, to trzeba brać…. ale co w takim razie zaproponować 4l. i st. koniom I grupy ? (jest ich, co prawda garstka – ale są…) Otóż niestety nic – w planie wyścigowym, bowiem nie znajdziemy ani jednej gonitwy dla tej kategorii. Dopiero 22 lipca jawi się alternatywa w postaci Nagr.Demon Cluba (Igr – 2000m), ale w gonitwie „mix”, czyli 3letnie + starsze, gdzie jak wiadomo starsze konie niosą znacznie większą wagę niż 3-letnie.
Do tej pory pozostaje jedynie biegać grupę niżej (również pod nadwagą), bądź stanąć w szranki z czołówką i ścigać się w nagrodach kategorii B, bądź A.

Zastrzeżenia mamy również odnośnie terminarza płotowego.
Pierwszą gonitwę zaplanowano 5 maja – czyli już trzeciego dnia wyścigowego, uniemożliwiając w ten sposób wcześniejsze przetarcie skoczków w gonitwie płaskiej.
Teoretycznie po długiej zimie wierzchowce powinny mieć taką szansę, choć szkół menażowania koni przeszkodowych jest wiele i w tej kwestii zdania mogą być podzielone.
Nie to jednak spędza nam sen z powiek. Problem jest znacznie poważniejszy, bowiem do dnia dzisiejszego nie pojawiły się płoty na torze zielonym i służewieckie konie tak naprawdę nie mają gdzie trenować. Nie trzeba chyba nikomu wyjaśniać jak bardzo niebezpieczne mogą być gonitwy skakane. Aby zredukować więc do minimum ryzyko kontuzji i urazów, oraz zapobiec „wywrotkom” (choć zdarzają się one nawet najlepszym) należy zapewnić odpowiednie warunki treningowe gwarantujące (oprócz skoków na roboczym) cykl kilku wizyt na torze wyścigowym. Na dzień dzisiejszy warunki treningowe dla płotowców są… ŻADNE, a zaległości niestety nie da się nadrobić na dwa dni przed startem…
W planie gonitw doszukaliśmy się też jednej gonitwy (na szczęście tylko jednej) pokrywającej się datą z gonitwą wrocławską, co oznacza, że któraś z nich może mieć problemy z dojściem do skutku z powodu braku jeźdźców. W tym przypadku jednak, wystarczy odrobina dobrej woli ze strony organizatora, aby przełożyć wyścig z niedzieli na sobotę.

Kolejny newralgiczny punkt, to temat dwulatków, których pierwsze starty zaplanowano zdecydowanie zbyt pochopnie i na wyrost.
W roku 2006 pierwsze starty debiutów odbyły się dopiero 19/20 sierpnia. Na pierwsze dwa dni zaplanowano wtedy 4 gonitwy, ale niestety tylko 2 z nich doszły do skutku i to po „wielkich bólach”.
W tym sezonie pierwsze starty dla tej kategorii wiekowej organizator przewidział już na 23 czerwca, czyli o dwa miesiące wcześniej niż w roku ubiegłym – na dodatek na przestrzeni zaledwie czterech dni wyścigowych następuje kumulacja aż 6-ściu gonitw.
Biorąc pod uwagę późność dojrzewania polskich linii, oraz z roku na rok coraz bardziej wydłużające się procesy kostnienia zachodzące u młodych koni, marne są szanse na to, aby zapisy do tychże gonitw przebiegły pomyślnie.

Krytycznie chcemy odnieść się też do zamknięcia gonitw arabskich kategorii A, o czym po burzliwych dyskusjach przegłosowano podczas jednej z obrad Rady Jockey Clubu.
Temat ten został już dość mocno przemaglowany na forach wyścigowych, więc my jedynie dorzucimy ze swojej strony, że takie „zamykanie się” i brak konfrontacji z lepszymi wcale nie prowadzi do rozwoju hodowli, a jedynie do jej destrukcji.
Za chwilę okaże się, iż ta niefortunna decyzja pociągnie za sobą całą lawinę negatywnych skutków. Zniechęceni właściciele zagraniczni zrezygnują ze współpracy z Polską zwłaszcza, że zaczyna ich coraz bardziej kusić atrakcyjny rynek szwedzki i włoski.
Ucierpią na tym wszyscy – nie tylko trenerzy, ale też organizator, bo z powodu coraz mniejszej ilości koni w treningu, z planu „spadać” będzie więcej gonitw (pierwszego dnia nie doszły do skutku dwie). Ucierpi JC, bo coraz więcej boksów będzie stało pustych, a jak wiadomo w dzisiejszym kryzysie każdą złotówkę trzeba szanować.
Ucierpi na tym też atrakcyjność gonitw co = mniejsze obroty totalizatora (czyli znowu mniejsze wpływy do JC). Można by wymieniać w nieskończoność…
Problem jest oczywiście bardzo złożony, ale w tym delikatnym temacie wskazany był by raczej wyważony konsensus, a nie tak radykalne cięcia.

Na zakończenie tego długiego wywodu, już dosłownie w dwóch zdaniach o niepokojącym spostrzeżeniu odnośnie nowego regulaminu obowiązującego w sezonie 2007.
Po korekcie niestety nie odnaleźliśmy już w nim zapisu dotyczącego premii hodowlanych.
Chcielibyśmy się łudzić, że jest to zwykłe papierkowe przeoczenie, jednak z drugiej strony absolutnie nie mamy wątpliwości, że Prezes Zarządu SO Łąck (organizator sezonu) jest na tyle kompetentny i fachowy, że wie, co podpisuje…
Czy doczekamy się oficjalnego komunikatu w tej sprawie?
Czy może było to ciche, bezbolesne, chirurgiczne cięcie ?

Tuż przed Świętami Wielkiej Nocy odbyło się zebranie organizacyjne dla trenerów.
Na spotkaniu Prezes PKWK w telegraficznym skrócie poinformował o zmianach w regulaminie oraz wręczył plan gonitw na sezon 2007 (niestety bez ostatecznej zgody ministerialnej, stanowiący wciąż dokument nieoficjalny).
Sam plan, pomimo tego, że zawiera drobne „usterki techniczne”, to w konfrontacji z poprzednimi latami prezentuje się imponująco.
Pierwsze, co rzuca się w oczy, to wyraźnie wyższe nagrody. I tak na przykład za zwycięstwo w gonitwie IV grupy przypada nagroda 2.400zł, podczas gdy w ubiegłym wynosiła jedynie 1.600zł. Pierwsze miejsce w II grupie to 4.400zł, a w zeszłym roku 2.100zł.
W Nagrodzie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej – czyli Derby (G3) suma nagród wynosi 105.000zł (poprzednio 84.000zł), natomiast triumfator walki o „błękitną wstęgę” zgarnie kwotę 60.000 (poprzednio 48.000zł).
Najwyżej dotowany wyścig w sezonie to Wielka Warszawska (G3) z sumą 112.000zł. – za pierwsze miejsce 64.000zł. (w ubiegłym roku dotacja identyczna jak w Derby).


2007_14.jpg
Maszyna startowa (foto.Nova).

W obydwu wyżej wymienionych gonitwach obowiązują wcześniejsze zapisy.
Do Derby 10.maja – opłata 1800zł. (300, 600, 900) – brak możliwości dodatkowego zapisu.
Do WW 09.sierpnia – opłata 1920zł. (320, 640, 960) – w drugim terminie skreślenia dopuszcza się możliwość dodatkowego zapisu, jednak „spóźnialscy” będą musieli uiścić zapłatę w wysokości 12.800zł.


2007_15.jpg
Reprezentanci Novej w drodze na „zielony” (Foto.Nova)

Nowością jest zwiększenie ilości miejsc płatnych we wszystkich gonitwach z IV do V.
Wprowadzona została nagroda dodatkowa dla hodowcy w wysokości 15% płatnego miejsca (dotyczy tylko obywateli polskich, oraz koni wpisanych do polskich Ksiąg Stadnych).
Dla właścicieli natomiast przewidziano dodatkowe nagrody za ‘start w gonitwie’ w wysokości 20zł w przypadku koni trenujących na Służewcu, 70zł. jeżeli koń trenowany jest w ośrodku poza hipodromem w odległości do 100km. i 110zł. jeśli odległość jest większa niż 100km.
W programie doszukaliśmy się 10 gonitw płotowych, co zapewne ucieszy wszystkich sympatyków tej dyscypliny.
Ogólnie przewidziano 55 dni wyścigowych na Służewcu, 4 w Sopocie i 1 w Stawigudzie.

Niestety pomimo solennych obietnic i zapewnień inauguracja sezonu 2007 jednak została przesunięta o tydzień później (na 28/29 kwietnia), a sam plan na dzień dzisiejszy nie ma żadnego przełożenia w rzeczywistości i niestety nie będzie miał, dopóki perturbacje w rozmowach Ministerstwo kontra Jockey Club będą trwały nadal…

Poprzednią notatkę zaakcentowaliśmy „mocnym wejściem” wiosny.
Jakież ogromne było nasze zdziwienie, gdy następnego dnia rano powitał nas wszystkich padający śnieg….. ot, ironia losu.
Mamy jednak nadzieję, że było to ostatnie tchnienie odchodzącej zimy i że nie będzie ona więcej zakłócać przygotowań do sezonu.
A przygotowania ? – Przygotowania idą pełną parą.
Wśród naszych podopiecznych zaobserwować można wiele przemian i zmian.
Największe chyba po Fighting Lady i Night Dreams (reprezentantki St. Diament). Jesienią ubiegłego roku po obydwu najbardziej z całej naszej stawki było widać trudy sezonu. Wyraźnie straciły na masie, były apatyczne i smutne, dlatego też trener zrezygnował z ich kolejnych startów. Teraz wyglądają jak przysłowiowe pączki w maśle i dosłownie roznosi je energia. Klacze pracują w duecie – dość intensywnie, bo codziennie prawie po półtorej koła. Niestety są jeszcze mocno „kudłate”, więc żeby nie przedobrzyć na razie jest to trening na zasadzie interwału. Energią tryska również Bars (St.Nova), który wręcz kocha pracować. Podczas porannych treningów jest niezmordowany (zalicza po dwa koła). Pierwsze, liderując młodym (tym najbardziej zaawansowanym), a drugie już indywidualnie, bardzo energicznym, żwawym tempem.


2007_12.jpg
Dwa duety: Bella Terra (St.Bella Terra) & Najka (St.Diament) i J.Kozłowski & K.Kozłowska (foto.M.Krupa)

Ładnie przezimowała Kordina (St.Diament), co prawda nie nabrała na siebie masy, ale według naszych pomiarów urosła 4cm. Klacz zmieniła się nie do poznania, z przysłowiowego „trzepaka” w poważną, dystyngowaną damę.
Dobrze czuje się i wygląda Despinado (St.Diament), który niezmiennie od trzech sezonów zachowuje sylwetkę modela (163/180/19) – ponieważ ogier jest zaliczany do kategorii „ostrych” trenuje indywidualnie.
Bez zmian, jeśli chodzi o wymiary, pozostaje również Julio (St.Nevada). Siwy z powodu kontuzji, przez zimę pauzował – na dzień dzisiejszy wznowił treningi, ale jak na razie jest na etapie lekkiego rozruchu.
Krótki i lśniący włos przez całą zimę zachowała spokojna i zrównoważona Bella Terra (St.Bella Terra). Klacz sporo nabrała na siebie (5cm w popręgu i 4cm wzrostu) wygląda naprawdę bardzo apetycznie, a na treningach spisuje się bez zarzutu. Bella pracuje w parze z Najką (St.Diament), obydwie są mocno zaawansowane w treningach, często „chodzą ramię w ramię”. Bardzo urósł Dorinio (St.Obsession), (6cm) i choć w popręgu też przybrał (3cm), to jednak w realu wciąż wygląda bardzo lekko i delikatnie. Ponieważ ogier ma zadatki „do ostrzenia się” często pracuje w pojedynkę.


2007_11.jpgPromise (St.Obsession) z trenerem J.Kozłowskim w siodle (foto.M.Krupa)

Najbardziej przez zimę rozwinął się (i tak już bardzo potężny) Tinto (St.Diament). Jego wymiary na dzień dzisiejszy to 168 cm wzrostu i 190 w popręgu. Ponieważ przyrost jego masy nastąpił bardzo szybko i w krótkim czasie, ogier jest traktowany jak na razie ulgowo.
Ulgowo traktowany jest też późno urodzony i jak wszystko na to wskazuje późno dojrzewający Zachary (St.Diament). Do momentu wiosennych pomiarów koni nic nie zmężniał (w popręgu niezmiennie 182), natomiast sporo urósł (6cm). Od dwóch tygodni jednak zaobserwować można u niego intensywny rozwój – ogierek dosłownie mężnieje w oczach.
Dużo kilometrów na treningach (podobnie jak Bars), choć w bardzo umiarkowanym tempie przerabiają „grubasy” Dare King (St.Delta) i Promise (St.Obsession) – obydwu w ubiegłym sezonie nie udało się zadebiutować z powodu kontuzji.
Niestety wszystko wskazuje na to, że ich treningowy towarzysz Vaal (St.Delta), z powodu wciąż odnawiającego się urazu będzie musiał definitywnie zrezygnować z kariery wyścigowej.
Nasza rodzynka w kategorii starszych arabów, siwa klacz Gamisza (St.Hawena Arabians), przezimowała bez żadnych problemów, prezentuje się wybornie i z klasą.


2007_13.jpgGamisza (St.Hawena Arabians) dosiadana przez M.Pilicha (foto.M.Krupa).

Coraz częściej i coraz mocniej w „służewieckim landzie” pobrzmiewają niepokojące wzmianki o opóźnieniu sezonu. Na ile są to prawdziwe, a na ile przesadzone informacje, nie wiemy.
Póki co, doniesienia te taktujemy w kategorii przecieku, których komentować się nie podejmiemy, wszak wszyscy wiemy, że niestety dziś cała Polska jednym wielkim przeciekiem stoi…
Czy wyścigi planowo ruszą, czy nie ruszą, zapewne już wkrótce się wyklaruje – jak na razie jedno jest pewne „z kopyta” ruszyła wiosna.
Wiosnę widać nie tylko w budzącej się do życia przyrodzie, ale też w codziennej karuzeli stajennych zajęć. Rozpoczęliśmy zwyczajowe prace porządkowe terenu, zamiatanie, grabienie, równanie itd. W stajni natomiast, trwa żywiołowe doczyszczanie naszych podopiecznych gumowymi rękawicami, które ułatwiają usunąć zimowy długi włos. Rozpoczęła się też akcja „fryzjer”, czyli przerywanie grzyw i przycinanie ogonów, a także akcja „dentysta”, która pozwoli naszym czworonożnym sportowcom „cieszyć się zdrowym i pięknym uśmiechem”.


2007_10.jpg
Doktor Michał Dziekański podczas zabiegu korekcji uzębienia (foto.Nova)

Również na „roboczym” zaobserwować można małą krzątaninę. Zdewastowana maszyna startowa została wreszcie zabrana z toru, by pod okiem fachowców przejść generalny remont.
Widać też prace związane z naprawą płotów i steepli, ale w tym wypadku jest to wyłącznie inicjatywa garstki trenerów i właścicieli.
W miniony czwartek swe podwoje otworzył „duży”, ale jednak pomimo tego, iż zielona chorągiewka kusząco wszystkich zaprasza, to chętnych do pracy na największej bieżni wciąż jest niewielu.
Jeśli chodzi o naszą stawkę, to treningi na obecną chwilę można określić jako intensywne i mocno zawansowane, mimo to, jak na razie o pierwszych galopach jeszcze nie myślimy.
Obecny cykl skupia się głównie na przygotowaniu solidnej bazy kondycyjnej, dającej podwaliny rozpoczęcia treningu szybkościowego.
Ten etap, to przede wszystkim znaczne zmniejszenie odległości między galopującymi końmi, po to, aby maksymalnie zwiększyć ich intensywność pracy i zaangażowanie w codzienną zaprawę. Tak więc te najbardziej zaawansowane trenują bliziutko siebie, niektóre łeb w łeb, a „grubasy” i rekonwalescenci zaliczają po dwa kentry. Wszystkie starsze konie pracują na torze środkowym, który zmusza do większego wysiłku, natomiast młodzież wyłącznie na dużo lżejszym „czarnym”. Niektóre z młodych w ubiegłym tygodniu miały okazję po raz pierwszy zapoznać się tak zwaną „makietą”, która jest imitacją maszyny startowej. Pierwsze próby wypadły pomyślnie :).


2007_11.jpg
Ekipa Novej przed treningiem (foto.Nova)

Wzrastające zainteresowanie wyścigami konnymi jako sportem wyczynowym, wiąż podsycane przez media społeczne, a także zapotrzebowanie na widowiska na najwyższym poziomie, oraz ciągła pogoń za sukcesem, w rezultacie prowadzą do coraz większych obciążeń koni. Jako że każda aktywność fizyczna może spowodować powstanie urazu, kontuzje stają się niemalże codziennością zwłaszcza, jeśli obciążenia mają często charakter „super maksymalny”. Praktycznie nie ma sposobu, aby ich się ustrzec, bo prawdopodobieństwo urazu wkalkulowane jest niejako z definicji w walkę sportową.
Okoliczności powstawania urazów są bardzo różne, ale generalnie podzielić je można na czynniki wewnętrzne i zewnętrzne. Do tych pierwszych zaliczymy na przykład niedostateczne wytrenowanie, lub przetrenowanie, stany przemęczenia, albo po prostu zwykły brak odpowiedniej rozgrzewki. Natomiast do czynników zewnętrznych, należy zaliczyć przede wszystkim zły stan bieżni treningowej, na którą niestety wszyscy warszawscy trenerzy są skazani. Dwa lata temu na skutek zaprzestania zraszania toru roboczego prawdziwą plagą były krwotoki z płuc. W ubiegłym roku natomiast z powodu złego nawadniania, „duży” przeznaczony głównie do treningu szybkościowego, zamienił się w prawdziwy tor przeszkód. Bieżnia stała się nierówna, a w miejscach przecięć strumieni wody utworzyły się głębokie, bagniste dziury. Nie będziemy wnikać, czy taki stan rzeczy był wynikiem zwykłej bezmyślności, czy też ignorancją i lenistwem ze strony osób odpowiedzialnych za codzienne prace pielęgnacyjne toru.
Efekt zaniedbań, to przeogromna liczba kontuzji kończyn (nieporównywalnie większa niż latach ubiegłych, zwłaszcza urazów ścięgien), które wykluczyły z treningu na bardzo długo wiele koni, a w niektórych przypadkach niestety na zawsze.


2007_8.jpg
Suit w trakcie badania USG w Szpitalu Służewiec (foto.Nova)

Jeśli chodzi o naszych reprezentantów, to kontuzje dotykały głównie młodzieży.
Na 16 trenujących u nas młodych koni prawie połowie z nich (siedmiorgu) kontuzje uniemożliwiły planowe debiuty na „zielonym”.
Troje z nich Marlin (Leone-Marwer), Just Jubilee (Leone-Jesters Farewell) i Cysters (Secret’n Classy-Ca Ira) odeszło z toru. Problematyczna Księżna Kentu (Great Lakes-Księżna Kniei) początkowo też wróciła do rodzimej stadniny, jednak najnowsze news’y donoszą, iż trenuje obecnie u jednego z trenerów za południową granicą (być może będzie miał więcej szczęścia niż my). Promise (Tioman Island-Pandi), Dare King (Stato King-Darana) i Vaal (Stato King-Valeria) pauzowały z powodu problemów ze ścięgnami, jednak od pewnego czasu cała trójka już regularnie trenuje.
Późną jesienią, kiedy miało miejsce załamanie pogody (opady śniegu), a warunki panujące na bieżni wyścigowej śmiało można nazwać bardzo ciężkimi, urazu ścięgna nabawił się też delikatny Julio (Tioman Island-Judoma). Na szczęście kontuzja nie była aż tak poważna i ogier w ubiegłym tygodniu mógł wznowić pracę pod jeźdźcem (na razie tylko kłusika).
Również w ubiegłym tygodniu na pierwszy spacer wyszedł Zaid (Fawor-Zorza). Ogier po złamaniu nogi spędził cztery długie miesiące w boksie (ostatnie tygodnie już bez gipsu i opatrunków). Zaid nie został zgłoszony do sezonu 2007, zanim w „pełni stanie na nogi” czeka go długa rehabilitacja.


2007_9.jpg
Zaid podczas spaceru w karuzeli (foto.Nova)


  • RSS